Xabi Alonso objął stery Realu Madryt latem 2025 roku, zastępując legendarnego Carlo Ancelottiego, i od razu wprowadził znacznie bardziej rygorystyczny reżim. Okazuje się, że nowe zasady nie wszystkim przypadły do gustu – zwłaszcza otoczeniu niektórych gwiazd zespołu. Za kadencji Ancelottiego zawodnicy cieszyli się znacznie większą swobodą, ale te czasy definitywnie się skończyły.

W skrócie:
- Pod wodzą Ancelottiego zawodnicy latali po meczach na Ibizę zamiast wracać do Madrytu i mogli opuszczać treningi
- Alonso wprowadził ścisłe zasady i nie pozwala na podobne zachowania, co rozwścieczyło otoczenie graczy
- Zarząd klubu ma wątpliwości co do Alonso, szczególnie po słabszych wynikach i kontrowersyjnym traktowaniu Viniciusa
Za Ancelottiego Ibiza była ważniejsza niż Madryt
Według dziennikarza Romaina Moliny, za czasów Carlo Ancelottiego niektórzy zawodnicy Realu żyli jak panowie na włościach. Po meczach zamiast wracać do Madrytu, pakowali się do prywatnych odrzutowców i lecieli prosto na Ibizę. Treningi? Opcjonalne. Dyscyplina? Praktycznie nieistniejąca. Włoski szkoleniowiec prowadził politykę „zaufania i swobody”, która w pewnym momencie zaczęła wymykać się spod kontroli.
Kiedy stanowisko objął Xabi Alonso, ci sami zawodnicy próbowali kontynuować swoje przyzwyczajenia. Szybko jednak okazało się, że nowy trener nie zamierza iść na żadne ustępstwa. Alonso postawił sprawę jasno: są zasady i trzeba ich przestrzegać. To właśnie ta stanowczość rozwścieczyła otoczenie niektórych piłkarzy, które uważa, że Hiszpan zbyt mocno ingeruje w prywatne życie swoich podopiecznych.
Wątpliwości w zarządzie i napięcia z gwiazdami
Sytuacja jest na tyle poważna, że zarząd Realu Madryt zaczyna mieć wątpliwości co do metod Alonso. Mecz z Rayo Vallecano, który zakończył się rozczarowującym remisem, wywołał pytania o podejście taktyczne nowego szkoleniowca. Wcześniej porażka na Anfield również nie uszła uwadze decydentów klubu.
Co więcej, w Madrycie krążą doniesienia, że Alonso traktuje niesprawiedliwie Viniciusa Juniora – jedną z największych gwiazd zespołu. Brazylijczyk miał być niezadowolony z decyzji trenera o zmianach podczas meczu z Rayo. Zarząd Realu podobno uznał, że traktowanie skrzydłowego pozostawia wiele do życzenia, co tylko pogłębia kryzys zaufania wobec młodego szkoleniowca.
Koniec ery wyrozumiałości
Alonso niewątpliwie reprezentuje zupełnie inną filozofię prowadzenia drużyny niż jego poprzednik. Tam gdzie Ancelotti stawiał na luźną atmosferę i zaufanie, Hiszpan wprowadza żelazną dyscyplinę i jasne reguły. Problem polega na tym, że niektórzy zawodnicy – przyzwyczajeni do swobody – nie są gotowi na takie zmiany.
Czy metody Alonso przyniosą efekty i Real wróci na właściwe tory? A może zbyt restrykcyjne podejście doprowadzi do buntu w szatni i ostatecznie kosztuje go posadę? Najbliższe tygodnie pokażą, czy młody trener zdoła przekonać do siebie zarówno zawodników, jak i zarząd klubu. Jedno jest pewne – era wyrozumiałości w Realu Madryt definitywnie się skończyła.

