Legia Warszawa nie tylko znów przegrała Piastem, ale wpadła w niebezpieczną spiralę, która zdaje się nie mieć końca. Podczas gdy trybuny toczą otwartą wojnę z Dariuszem Mioduskim i szydzą z Milety Rajovicia, Rafał Augustyniak wprost mówi o wstydzie, braku liderów i karygodnej sytuacji, gdzie znalezienie złotego środka wydaje się niemożliwe, a przyjście Marka Papszuna magicznie nie odmieni stylu gry.

„To jest karygodne”. Augustyniak wali prosto z mostu
Legia przegrała 0:1 po golu Michała Chrapka z rzutu wolnego i osunęła się na przedostatnie miejsce w tabeli. Po 18 kolejkach ma 19 punktów i zajmuje 17. miejsce. Wyprzedza Niecieczę tylko bilansem bramkowym. To fakty. A nastroje? Rafał Augustyniak, jeden z nielicznych, którzy stanęli przed kamerami, określił je brutalnie krótko.
„Fatalny okres. Jedenaście meczów z rzędu bez zwycięstwa. To jest karygodne” – grzmiał pomocnik Legii. – „Czuję wstyd. To nie może tak wyglądać, że przez 2 miesiące nie wygrywamy meczu. Ludzie, którzy dobrze życzą Legii, nie zasługują na to”.
Słowa o „wstydzie” przewijały się w strefie mieszanej przy Łazienkowskiej bardzo często w niedzielny wieczór. Zespół Legii nie tylko nie punktuje, ale nie potrafi strzelić gola (średnia poniżej jednej bramki na mecz). Augustyniak przyznaje, że w szatni panuje bezradność.
„Patrzymy na siebie i nie wiemy, co mamy sobie powiedzieć. Nasza sytuacja jest dramatyczna, ale nie widzę złotego środka” – stwierdził szczerze. Dodał też brutalną diagnozę dotyczącą mentalności zespołu: – „Drużyna kreuje liderów. Nasza tego nie robi”.
Gwizdy na nieskutecznego Rajovicia
Mocno od kibiców oberwało się w niedzielę Milecie Rajoviciowi, który w ostatnim czasie stał się twarzą nieskuteczności Legii. Napastnik w niedzielę po raz kolejny w ostatnim czasie zmarnował dwie stuprocentowe, a fani na trybunach zareagowali na to potężnymi gwizdami. Szatnia staje w obronie kolegi, choć argumenty są czysto ludzkie, a nie sportowe.
„Myślę, że Mileta czuje się fatalnie. Wiem, że jest mu ciężko. Piłka piłką, ale na końcu jest człowiek” – mówił Augustyniak, apelując o stopowanie hejtu. – „To nie jest tak, że Mileta przegrywa nam każde spotkanie. W Internecie jest ogromny hejt, ale myślę, że nie zasługuje na taką krytykę. Nie strzelamy, w obronie tracimy kuriozalne gole. Wszyscy odpowiadamy za tę sytuację”.
Augustyniak zauważa, że kryzys mocno pogłębił się po odejściu Edwarda Iordanescu. Zawodnik nie ukrywa także, iż otoczka związana z dymisją Rumuna oraz zawirowania w kwestii poszukiwania jego następcy mocno zaszkodziły drużynie:
„Te wszystkie zawirowania nie pomagały. Te dwa miesiące są fatalne. Nie możemy się jednak tym tłumaczyć. Na końcu to my wychodzimy na plac. Musimy wziąć odpowiedzialność na siebie – nie na zarząd czy trenerów”.
Papszun nic nie zmieni? W szatni Legii nie oczekują cudu
Piłkarze próbują tonować nastroje przed końcem roku, bo przed nimi jeszcze jedno spotkanie. Wydaje się jednak, że wśród nich nadzieja na szybką poprawę zniknęła. Augustyniak stwierdził wprost, że nowy trener – w kuluarach mówi się o Marku Papszunie – z miejsca gry nie odmieni.
„W szatni powiedzieliśmy sobie, że to nie będzie tak, że przyjdzie nowy trener i wszystko będzie nagle dobrze” – zaznaczył.

