Pełen goryczy i frustracji komentarz Bartosza Kapustki przed kamerami Canal+ po porażce z Koroną Kielce pokazuje panującą w szatni Legii Warszawa bezradność, która pod wodzą Marka Papszuna wciąż nie potrafi zatrzymać passy dziesięciu „ciosów nokautujących” otrzymanych w końcówkach spotkań.

Desperacka riposta Kapustki
Atmosfera w Warszawie osiągnęła punkt krytyczny, a frustracja zawodników wylewa się już bezpośrednio do mikrofonów dziennikarskich. Po przegranym 1:2 starciu z Koroną Kielce doszło do znamiennej wymiany zdań między Tomaszem Lipińskim z Canal+ a Bartoszem Kapustką. Gdy dziennikarz przytoczył miażdżącą statystykę – dziesięć goli straconych przez Legię po 75. minucie meczu w tym sezonie – kapitan drużyny nie bawił się w dyplomację.
„Rozwiąże go pan? Bo ja bym chciał” – rzucił Kapustka, wprost przyznając, że zespół nie zna recepty na powtarzający się scenariusz.

W głosie pomocnika słychać było nie tylko rozgoryczenie, ale i głęboką bezsilność. Przyjście Marka Papszuna na ławkę trenerską miało być gwarancją dyscypliny i taktycznego rygoru, jednak na boisku kibice wciąż oglądają tę samą, pogubioną drużynę. Zamiast zapowiadanej nowej jakości, kibice przy Łazienkowskiej obserwują zespół, który mentalnie pęka w każdym decydującym fragmencie meczu, co sprawia, że warszawski klub nadal zajmuje katastrofalne, 17. miejsce w ligowej tabeli.
Sam mecz z Koroną był kumulacją wszystkiego, co najgorsze w grze obecnej Legii. Zaczęło się od zimnego prysznica w 23. minucie, gdy Mariusz Stępiński po raz pierwszy pokonał Kacpra Tobiasza. Gospodarze mieli szansę na szybką odpowiedź, jednak tuż przed przerwą Mileta Rajović zmarnował rzut karny – jego intencje bezbłędnie wyczuł Xavier Dziekoński. Ta zmarnowana okazja stała się symbolem niemocy, która towarzyszyła Warszawiakom przez większość spotkania przed blisko 15-tysięczną publicznością.
Choć w 76. minucie Bartosz Kapustka sam podszedł do „jedenastki” i doprowadził do wyrównania, zakończenie meczu było jedynie potwierdzeniem diagnozy postawionej przez Tomasza Lipińskiego. W 90. minucie Mariusz Stępiński ponownie uderzył, pieczętując wygraną kielczan i wysyłając Legię na deski. Brak reakcji ze strony sztabu szkoleniowego oraz apatia w szeregach obronnych pokazują, że zmiana trenera nie wpłynęła na fundamenty gry zespołu.
Legia nie tylko traci punkty, ale traci też wiarę we własne możliwości, co najlepiej podsumowało desperackie pytanie Kapustki skierowane do reportera.
