Wyjazdowe zwycięstwo Górnika Zabrze nad Rakowem Częstochowa 1:0 pozwoliło ekipie ze Śląska awansować na drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Drużyna Michala Gasparika pokazała, że potrafi skutecznie neutralizować ofensywne atuty rywala, a piłkarze zabrzan nie ukrywają, że w takim stylu mogą osiągnąć naprawdę wiele.

Janicki pełen wiary w drużynę
Rafał Janicki, cytowany przez oficjalną stronę Górnika Zabrze, podkreślał, że spotkanie było dla zespołu udane nie tylko ze względu na wynik.
– Myślę, że pierwsza połowa bardzo fajna w naszym wykonaniu. Może i nie byliśmy przy piłce za długo, to jednak kontrolowaliśmy przebieg gry. Raków w pierwszej odsłonie za bardzo nam nie zagroził – powiedział.
Dodał także, że wspólna gra w defensywie może być kluczem do kolejnych sukcesów.
– Mieli co prawda ze dwie, trzy groźne sytuacje, ale jak tak będziemy bronić całym zespołem, to dużo dobrego może nas czekać – ocenił.
Jak obejrzeć transmisję za darmo?
- Założenie DARMOWEGO konta na promocyjnej stronie Fortuny
- Spełnienie prostych warunków promocji
- Odebranie bezpłatnego vouchera na pakiet Super Sport w Canal+ aż na 90 dni
- Oglądanie KSW oraz meczów Ekstraklasy, Ligi Mistrzów czy Premier League bez opłat – na komputerze, TV lub urządzeniu mobilnym!
Kubicki o planie taktycznym
W podobnym tonie wypowiadał się Jarosław Kubicki, cytowany przez oficjalną stronę klubu.
– Myślę, że w defensywie wyglądało to bardzo dobrze, bo szczególnie w pierwszej połowie nie dopuściliśmy do wielu sytuacji – zaznaczył pomocnik.
Dodał, że druga część meczu była bardziej wymagająca.
– Raków musiał zaryzykować, wpuścił więcej ofensywnych zawodników. Pojawiło się dużo wrzutek w pole karne. My z kolei wyszliśmy fajnymi kontratakami pod koniec meczu i mogliśmy zdobyć w ostatnich minutach ze dwie bramki, gdybyśmy dobrze to rozegrali – ocenił.
Raków miał przewagę w posiadaniu piłki (67% do 33%) i oddał więcej strzałów (16 do 9), jednak to Górnik po ostatnim gwizdku sędziego cieszył się z trzech punktów. Trener Marek Papszun musiał z kolei pogodzić się z kolejną klęską w tym sezonie. W Częstochowie humory są coraz gorsze, jednak zwolenienie szkoleniowca na razie nie wchodzi w grę.


