Widzew Łódź przegrał na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 1:2 w meczu 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Łodzianie prowadzili po trafieniu Gallapeniego, ale jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził Marian Huja. Gospodarze grali przez pół godziny w osłabieniu po czerwonej kartce dla Sebastiana Bergiera, a w końcówce decydujący cios zadał Adrian Przyborek.

Po meczu atmosfera w drużynie była pełna rozczarowania, choć w słowach zawodników i trenera wybrzmiewała także determinacja, by szybko wrócić na właściwe tory.
Trener przeprasza i mówi o braku szczęścia
Szkoleniowiec Widzewa, Zeljko Sopić podkreślał, że jego zespół zagrał dobry mecz, choć wynik tego nie oddaje.
– „Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, z wyjątkiem ostatnich minut. Szczere mówiąc, nie mogę mieć pretensji do zawodników po czerwonej kartce. Futbol to czasami momenty, szczęście. Wszyscy chcieli zobaczyć dziś Widzew zwycięski, ale według mnie piłkarze zrobili na boisku wszystko, by to osiągnąć. Mogę tylko przeprosić naszych wspaniałych kibiców, ale wiem, że daliśmy z siebie maksa. Patrząc na naszą grę, powinna przynieść nam ona lepszy wynik”.
Sopić przyznał też, że zmiany personalne mogły mieć wpływ na końcowy rezultat:
– „Po pięciu meczach z tym samym zestawem piłkarzy chciałem coś zmienić na skrzydłach. Być może popełniłem błędy, nie wiem, tak widzę tę sytuację” – powiedział Sopić.
Golkiper mówi o niesprawiedliwości
Swoją perspektywę przedstawił bramkarz Maciej Kikolski, który wpuścił dwa gole, choć Pogoń nie stworzyła wielu sytuacji:
– „Takie mecze się zdarzają, że jedna drużyna prowadzi grę i atakuje, a druga stwarza sobie dwie sytuacje i obie wykorzystuje. Piłka czasami jest niesprawiedliwa i moim zdaniem dziś właśnie tak było” – ocenił w rozmowie z WidzewToMy.
Kikolski odniósł się też do rywalizacji z Rafałem Gikiewiczem:
– „To jest całkowicie normalna sytuacja. Nie powiem o nim złego słowa, bo choć pewnie nie jest zadowolony z tego, że nie gra, nie daje tego odczuć w szatni”.
„Próbowanie to za mało”
Z kolei pomocnik Marcel Krajewski zwrócił uwagę na brak skuteczności i słabą reakcję zespołu po czerwonej kartce:
– „W pierwszej połowie nie przeszło mi przez myśl, że to mogłoby się tak potoczyć, bo dominowaliśmy. Mogliśmy zejść ze spokojną głową do szatni, ale straciliśmy gola. Źle zareagowaliśmy na początku drugiej połowy. Czerwona kartka wypaczyła wygląd tego meczu, ale taki jest futbol. Jest mi po prostu przykro. Z mojej perspektywy próbowanie to było za mało – zabrakło konkretów” – powiedział cytowany przez WidzewToMy.


