Saga transferowa z udziałem Tomasza Pieńki nabiera rumieńców, a potem nagle cichnie, trzymając w niepewności kibiców Zagłębia Lubin i Rakowa Częstochowa. Mistrzowie Polski z poprzedniego sezonu są zdeterminowani, by pozyskać młodego, utalentowanego pomocnika. Na stole leży konkretna propozycja, ale finału tej opowieści wciąż nie widać.

W skrócie:
- Raków Częstochowa złożył Zagłębiu Lubin ofertę za Tomasza Pieńkę, opiewającą na blisko dwa miliony euro plus kartę zawodniczą Leonardo Rochy.
- Mimo konkretnej propozycji, negocjacje ucichły, a przedstawiciel Rakowa sugeruje, że sytuacja jest „rozdmuchiwana” przez media.
- Kontrakt Pieńki z Zagłębiem obowiązuje aż do 30 czerwca 2026 roku, co stawia „Miedziowych” w mocnej pozycji negocjacyjnej.
Dwa miliony euro i napastnik na dokładkę. Raków rozbija bank?
Raków Częstochowa nie odpuszcza. Klub spod Jasnej Góry po raz kolejny udowadnia, że ma ogromne ambicje i nie boi się sięgać głęboko do kieszeni, by wzmocnić skład. Na celowniku znalazł się Tomasz Pieńko, 21-letni ofensywny pomocnik, który od lat jest związany z Zagłębiem Lubin. Jak donoszą media, Raków przygotował bardzo interesujący pakiet transferowy. Mówimy tu o kwocie zbliżonej do dwóch milionów euro, a jakby tego było mało, do Lubina miałby powędrować również napastnik Leonardo Rocha. Z perspektywy „Miedziowych” to propozycja z gatunku „nie do odrzucenia” – solidny zastrzyk gotówki i gotowe wzmocnienie linii ataku.
Jednak w tej historii jest pewien haczyk. Mimo że oferta wydaje się leżeć na stole, cała sprawa nagle ucichła. Cisza w eterze może oznaczać intensywne negocjacje za zamkniętymi drzwiami, ale może też być zwiastunem fiaska. Oliwy do ognia dolał przedstawiciel Rakowa, Rafał Niewmierzycki, który zasugerował, że medialne doniesienia są mocno przesadzone. Czy to standardowa zagrywka negocjacyjna, mająca na celu zbicie ceny lub uciszenie spekulacji? A może faktycznie rozmowy utknęły w martwym punkcie? Kibice obu drużyn z pewnością gryzą paznokcie w oczekiwaniu na jakikolwiek konkret.
To nie pierwsza taka opera. Saga transferowa, która ma już brodę
Zainteresowanie Rakowa osobą Tomasza Pieńki to nie jest świeży temat. Wręcz przeciwnie, to telenowela, która ciągnie się od dłuższego czasu. Już rok temu Częstochowianie składali ofertę, która miała opiewać nawet na ponad dwa miliony euro. Wtedy jednak do porozumienia nie doszło. Temat przycichł, ale ostatni przełom w formie młodego zawodnika sprawił, że skauci Rakowa znów zaczęli intensywniej przyglądać się jego grze.
Nie można zapominać o kluczowym fakcie – Pieńko ma ważny kontrakt z Zagłębiem Lubin do 30 czerwca 2026 roku. To stawia klub w niezwykle komfortowej sytuacji. „Miedziowi” nie muszą sprzedawać swojej perły za bezcen i mogą twardo negocjować warunki. Wiedzą, że mają w kadrze diament, którym interesują się nie tylko w Polsce – w przeszłości nazwisko Pieńki łączono chociażby z Lechem Poznań czy hiszpańską Grenadą. Wygląda na to, że saga transferowa z Tomaszem Pieńko w roli głównej jeszcze przez jakiś czas będzie rozgrzewać kibiców do czerwoności. Pytanie brzmi: czy tym razem zakończy się happy endem dla Rakowa?

