Piątkowe kwalifikacje przed sobotnim konkursem indywidualnym PŚ w Wiśle zakończyły się tym, że tylko 5 z 10 polskich skoczków weszło do jutrzejszego konkursu. W tym gronie nieszczęśliwców znalazł się, chociażby Kamil Stoch, któremu do awansu zabrakło 0,5 pkt.

Polscy skoczkowie rozczarowali
Oprócz trzykrotnego mistrza olimpijskiego jutro na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle nie zobaczymy również: Aleksandra Zniszczoła, Jakuba Wolnego, Adama Niżnika i Jakuba Wolnego. Dziś natomiast najlepszy z Polaków był Piotr Żyła, który zajął w kwalifikacjach 13. miejsce po skoku na odległość 128 m. Na miejscach od 20 do 25 znalazło się natomiast pozostało czterech Polaków – Paweł Wąsek (20, 125 m), Dawid Kubacki (22, 124 m), Maciej Kot (23, 126,5 m) oraz Kacper Tomasiak (25, 124,5 m).
Najlepszy w piątkowy wieczór w Wiśle był dziś Japończyk – Ryoyu Kobayashi, który po skoku na odległość 133 m pokonał o 7 pkt Austriaka – Daniela Tschofeniga. Na trzecim miejscu kwalifikacje ukończył Francuz – Valentin Foubert.
Jednakże największym nieobecnym jutro w Wiśle będzie Kamil Stoch, którego polscy kibice chcieli zobaczyć na żywo podczas sobotniego konkursu indywidualnego, który odbędzie się o 14:45. Sam dzisiejszy skok kwalifikacyjny Stocha było widać w powtórkach, że sama sylwetka w locie była pasywna oraz bardzo trajektoria lotu, która zakończyła się niezbyt dobrym lądowaniem. Oczywiście szansa na rehabilitację będzie w niedzielę jeszcze, ale dla tych kibiców co tylko jutro będą mogli obejrzeć konkurs indywidualny nieobecność utytułowanego polskiego skoczka narciarskiego może być niemiłą niespodzianką.
Gdyby można było kogoś pochwalić za ten dzisiejszy dzień z polskiej kadry to byłby nim Paweł Wąsek, który dziś zarówno na treningach, jak i w kwalifikacjach oddał trzy przyzwoite skoki, które ostatnio widzieliśmy w marcu podczas zawodów w Planicy kończące sezon zimowy PŚ 24/25. Jednakże, gdy popatrzymy na całość i na fakt, że nasi skoczkowie skażają na własnym terenie, którego znają od poszewki, to same rezultaty są mizerne i jak na ten moment nie widać jakichś promyków nadziei, aby Polacy walczyli w Wiśle o czołowe miejsca jutro i w niedzielę.
Źródło: Adrian Somorowski/X.com
