Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Wisłę Płock 1:0 po bramce zdobytej z rzutu karnego. Podopieczni Adriana Siemieńca po porażce z Piastem Gliwice wrócili na zwycięską ścieżkę i umocnili swoją pozycję w górnej części tabeli. Wisła pomimo ambitnej postawy nie zdołała zagrozić bramce gości, szczególnie w końcówce spotkania, gdy była zepchnięta do głębokiej defensywy.

W skrócie:
- Jagiellonia Białystok wygrała z Wisłą Płock 1:0 po bramce z rzutu karnego
- Gospodarze w końcówce meczu mieli problemy z wyjściem ze swojej połowy
- Spotkanie obfitowało w kontrowersyjne decyzje sędziowskie, które wzbudziły emocje wśród kibiców
Decydujący rzut karny i dominacja Jagiellonii
Kluczowy moment meczu rozgrywanego w Płocku nastąpił w drugiej połowie spotkania, gdy sędzia podyktował rzut karny dla Jagiellonii Białystok. Wykonawca „jedenastki” nie dał żadnych szans bramkarzowi gospodarzy, umieszczając piłkę w siatce i zapewniając drużynie z Podlasia prowadzenie 1:0. Jak można było wyczytać z komentarzy kibiców, był to strzał „nie do obrony”.
W miarę upływu czasu przewaga gości stawała się coraz bardziej widoczna. Podopieczni trenera Siemieńca skutecznie kontrolowali przebieg gry, spychając Wisłę do głębokiej defensywy. „Płock już nie wychodzi nawet ze swojej połówki” – zauważył jeden z internautów w ostatnich minutach spotkania. Ta taktyka, określana przez fanów jako „stara technika Jagi”, okazała się skuteczna – gospodarze nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką białostoczan.
Kontrowersje sędziowskie i emocje na boisku
Mecz nie był pozbawiony kontrowersji. W komentarzach kibiców pojawiały się głosy niezadowolenia z pracy arbitra głównego. „Polskich sędziów powinni wykopać na śmietnik, a do nas ściągnąć sędziów z Czech i Słowacji” – pisał jeden z internautów, wskazując na niezadowolenie z poziomu sędziowania.
Do kartek w meczu zobaczyli Y. Kobayashi (19. minuta), A. Pululu (82. minuta) oraz Alejandro Pozo (90+5. minuta). Szczególnie końcówka spotkania była nerwowa – w 90+4. minucie Jagiellonia przeprowadziła kontrę „dwóch na jednego”, którą zmarnował Pietuszewski, wybierając podanie do Imaza zamiast strzału, co pozwoliło obrońcy Wisły, Kalandadze, w ostatniej chwili wybić piłkę.
Dla Jagiellonii to ważne zwycięstwo po niedawnej porażce z Piastem Gliwice, o czym przypominał jeden z kibiców: „Ostatni mecz z Piastem Jaga spaprała w końcówce. Ten dobrze żeby dowieźli.” Białostoczanie zrealizowali ten cel, utrzymując korzystny wynik do końcowego gwizdka i zdobywając cenne trzy punkty, które pozwoliły im awansować w tabeli PKO Ekstraklasy.

