Trener Espanyolu ostro krytykuje La Ligę za harmonogram meczów i nocne godziny rozpoczęcia spotkań. Manolo González nie przebiera w słowach, wypominając hiszpańskiej lidze puste trybuny i porównując ją do Premier League oraz Bundesligi. Jego słowa padają w przeddzień poniedziałkowego meczu z Sevillą, który rozpocznie się o godzinie 21:00.

W skrócie:
- Espanyol zagra z Sevillą w poniedziałek o 21:00, co wywołało ostrą krytykę trenera Manolo Gonzáleza
- González nazwał disgracją granie późno w poniedziałkowe wieczory i wskazał na inne ligi jako wzór do naśladowania
- Trener skrytykował również dystrybucję finansową w La Lidze, zazdrości Premier League i Bundeslidze pełnych stadionów
Poniedziałkowy wieczór to koszmarz kibiców i klubów
Manolo González nie krył frustracji podczas przedmeczowej konferencji prasowej. Trener Espanyolu wprost stwierdził, że regularne granie późno w poniedziałkowe wieczory to hańba dla hiszpańskiej piłki. Jego zdaniem La Liga sama sobie strzela w stopę, wyznaczając mecze w godzinach, które uniemożliwiają zwykłym ludziom pojawienie się na stadionie.
„To hańba, że stale gramy późno w poniedziałkowe wieczory. La Liga oczywiście chce wypełniać stadiony, ale jest całkowicie jasne, dlaczego ludzie nie przychodzą. Mają następnego dnia pracę. Inne ligi mają wiele do nauczenia w tym zakresie” – powiedział trener Espanyolu.
González podkreślił, że mecz o 21:00 czasu środkowoeuropejskiego to nie tylko niewygodna pora dla fanów, ale także dla samych zawodników, szczególnie w chłodniejszych warunkach. Hiszpański szkoleniowiec nie wahał się wskazać palcem konkretnych lig, które jego zdaniem radzą sobie z tym zagadnieniem znacznie lepiej.
Premier League i Bundesliga jako wzór do naśladowania
Trener katalońskiego zespołu otwarcie przyznał, że zazdrości angielskiej i niemieckiej lidze. Według niego te rozgrywki stanowią idealny przykład tego, jak należy organizować futbol pod kątem zarówno kibiców, jak i finansowego rozwoju wszystkich klubów.
„Premier League jest również dobrym przykładem. Co więcej, mają znacznie lepszą dystrybucję finansową dla wszystkich klubów. To zdrowy rozsądek, a ja zazdroszczę Premier League i Bundeslidze. Każdy mecz ma pełne stadiony, podczas gdy tutaj w Hiszpanii nic nie ma sensu” – stwierdził González.
Słowa szkoleniowca Espanyolu wpisują się w szerszą debatę o problemach La Ligi. Puste trybuny podczas meczów rozgrywanych w nietypowych godzinach to widok, który staje się coraz bardziej powszechny w hiszpańskiej piłce. Liga wciąż próbuje pogodzić interesy nadawców telewizyjnych z oczekiwaniami fanów, ale jak pokazuje przykład poniedziałkowego spotkania Espanyol – Sevilla, balans ten wciąż pozostaje nieuchwytny.
Konflikt wokół La Ligi narasta
Krytyka Gonzáleza pojawia się w momencie, gdy napięcia wokół hiszpańskiej ligi osiągają punkt wrzenia. Warto przypomnieć, że prezydent Realu Madryt, Florentino Pérez, niedawno ostro skrytykował prezydenta La Ligi, Javiera Tebasa, podczas niedzielnego spotkania delegatów. To pokazuje, że niezadowolenie z zarządzania rozgrywkami nie jest odosobnionym przypadkiem, ale szerszym problemem dotykającym całą ligę.
Mecz Espanyolu z Sevillą zaplanowany na poniedziałek 24 listopada o godzinie 21:00 CET stanie się kolejnym testem dla La Ligi. Czy stadion wypełni się kibicami mimo niewygodnej pory? A może puste miejsca na trybunach staną się kolejnym dowodem na to, że obecny system wymaga gruntownej reformy?
González ma rację podnosząc kwestię zdrowego rozsądku. W końcu piłka nożna to nie tylko biznes i prawa telewizyjne – to przede wszystkim kibice, którzy tworzą atmosferę i są sercem tego sportu. Jeśli La Liga nie zacznie przykładać większej wagi do ich potrzeb, może okazać się, że w pogoni za zyskami z kontraktów medialnych straci to, co najcenniejsze: swoich wiernych fanów.
