Debiut Marka Papszuna na ławkę trenerską przy Łazienkowskiej miał być nowym otwarciem, a stał się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Po przegranej z Koroną Kielce szkoleniowiec otwarcie przyznał, że sytuacja klubu jest dramatyczna. W jego słowach nie było czuć kurtuazji – zamiast tego kibice usłyszeli diagnozę, która wielu może przerażać.

Kolejna lekcja pokory
Niedzielny wieczór w Warszawie obnażył wszystkie słabości „Wojskowych”. Brak kluczowych zawodników, jak Vinagre czy Wszołek, był tylko wierzchołkiem góry lodowej. Marek Papszun po meczu nie ukrywał, że przebieg spotkania był dla niego frustrujący.
„Wszystko toczyło się dzisiaj opornie, ale widocznie musiało tak być. Zaczęliśmy dobrze, ale straciliśmy bramkę, nie wykorzystaliśmy karnego przed zejściem do szatni. W drugiej połowie znów straciliśmy kontrolę, odrobiliśmy stratę, ale w 90. minucie straciliśmy banalną bramkę. Wszystko toczyło się dzisiaj pod górkę” – podsumował szkoleniowiec Legii.

Walka o życie, a nie puchary
Najbardziej uderzającym momentem konferencji była chwila, w której trener odniósł się do ambicji klubu. W Warszawie, gdzie co sezon mówi się o tytule, słowa Papszuna brzmiały niemal jak wyrok. Szkoleniowiec wprost stwierdził, że obecne położenie zespołu wymaga zmiany myślenia.
„Nie możemy myśleć o europejskich pucharach, ponieważ jest to naiwne. Liga jest bardzo wyrównana – nie ma faworytów, jest walka. Niedługo będzie to walka o życie, a nie europejskie puchary. Jesteśmy na czerwonym polu i musimy się z niego wydostać” – zaznaczył z pełną stanowczością.
Dramat Rajovicia. Papszun komentuje niewykorzystany karny
Jednym z najtrudniejszych momentów meczu był niewykorzystany rzut karny Milety Rajovicia. Choć presja na napastnikach Legii rośnie z każdym meczem, Papszun wziął swojego zawodnika w obronę, zauważając, że mimo błędu, jego postawa dawała nadzieję na przełamanie.
„Mileta był wyznaczony jako główny wykonawca rzutu karnego. Od niego zależało, czy do niego podejdzie. Niestety, ten karny był nieudany. Takie rzeczy się zdarzają. To nie jest łatwa sytuacja, ale ma moje wsparcie. Mileta grał dobry mecz i jest mi go szkoda, że w tym momencie zawiódł” – powiedział szkoleniowiec.
Mimo fatalnego wyniku i trudnej sytuacji w tabeli, Papszun był wyraźnie poruszony tym, jak przyjęli go kibice. Podkreślił, że to właśnie od nich czerpie energię do dalszej, morderczej pracy nad podniesieniem drużyny z kolan.
„Zrobię wszystko, aby tę drużynę dźwignąć. Zaangażowanie tej drużyny jest, ale musimy dodać do tego więcej elementów piłkarskich. Mimo dzisiejszej porażki jutro wstajemy i działamy. Tego zapału nam nie zabraknie” – zakończył trener.
Legia Warszawa po 19 kolejkach zajmuje 17., tj. przedostatnie, miejsce w tabeli Ekstraklasy. Z dorobkiem 19 punktów ma najmniej wygranych z wszystkich drużyn w lidze – lepiej w tej statystyce radzi sobie nawet ostatnia Nieciecza.

