Kto kibicuje polskiej piłce, ten się w cyrku nie śmieje… Do naszego kraju zawitał legendarny angielski piłkarz Michael Owen, prestiżowy brytyjski serwis sugeruje transfer Pawła Dawidowicza do Barcelony, polskie drużyny klubowe mają szansę w komplecie zameldować się w jesiennej fazie ligowej Ligi Konferencji Europy, Raków Częstochowa został ukarany za skandaliczne prowokacje w meczu z Maccabi Hajfa, a do sieci trafiło nagranie dokumentujące wokalne talenty prezesa Polskiego Związku Nożnej, Cezarego Kuleszy.

*
Przy okazji startu nowego sezonu w angielskiej Premier League do Polski zawitał były gwiazdor Liverpoolu, Realu Madryt oraz Manchesteru United, zdobywca Złotej Piłki France Football w 2001 roku, Michael Owen. Legendarny napastnik reprezentacji Anglii poruszył kilka ciekawych kwestii, zdradził na przykład, że… nie pamięta połowy strzelonych przez siebie goli, a także odniósł się do braku Złotej Piłki w gablocie Roberta Lewandowskiego.
Zdaniem Anglika nieprzyznanie tej najbardziej prestiżowej indywidualnej nagrody Robertowi Lewandowskiemu w 2021 roku było absolutnym skandalem i absurdem, wszak świat piłki zatrzymał się wówczas jedynie na moment za sprawą pandemii koronawirusa, a RL9 wygrał w tamtym sezonie wszystko co było do wygrania w barwach Bayernu oraz wykręcił kosmiczne statystyki indywidualne. No cóż, widocznie tak miało być, a naszemu najlepszemu graczowi w historii nie będzie dane postawić Ballon d’Or w prywatnej gablocie trofeów.
*
Eric Bailly, Kurt Zouma, Victor Lindelof, Jason Denayer oraz Paweł Dawidowicz – co łączy te pięć nazwisk? Każdy z nich to obrońca, każdy z nich posiada na ręce swoją kartę zawodniczą i mógłby zmienić barwy klubowe na zasadzie wolnego transferu, a zdaniem hiszpańskojęzycznej wersji prestiżowego brytyjskiego serwisu Sports Illustrated każdy z nich mógłby stanowić alternatywę dla… sprzedanego do Arabii Saudyjskiej Inigo Martineza i zastąpić Hiszpana w defensywie Dumy Katalonii!
Trzech rodaków w barwach Barcelony? To byłoby coś, a doświadczony Dawidowicz z pewnością uszczelniłby defensywę Blaugrany w starciach przeciwko Kylianowi Mbappe, Viniciusowi Jr oraz Julianowi Alvarezowi. Warto także pamiętać, że reprezentant Polski był już kiedyś o krok od założenia koszulki Barcelony, wówczas jednak nie chodziło o transfer na Camp Nou, lecz o… niedoszłą wymianę trykotów meczowych z Alexem Songiem podczas towarzyskiego starcia Lechii Gdańsk z Dumą Katalonii. Może zatem do dwóch razy sztuka…
*
Co prawda we wtorkowy wieczór żaden z polskich klubów nie występował w kwalifikacjach europejskich pucharów, grał za to niedawny rywal Lecha Poznań, czyli Crvena Zvezda Belgrad, która kilkanaście dni temu dała mistrzom Polski prawdziwą lekcję futbolu i pokazała nam miejsce w hierarchii europejskiego futbolu. Serbowie grali u siebie z cypryjskim Pafos, które nie wiedzieć czemu nic sobie nie zrobiło z potęgi mistrzów Serbii, nie przelękło się milionowych dotacji Gazpromu, ani piekielnej atmosfery na Maracanie, wygrało w Belgradzie 2:1 i jest o krok od udziału w fazie ligowej Champions League i wartej kilkadziesiąt milionów euro premii.
Smutne to. Kolejorz po raz szósty w dziejach próbował dostać się na piłkarskie salony i po raz szósty nie dostał się nawet do przedpokoju, gdyż w ten sposób trzeba określić chociażby niedawne dwumecze przeciwko Sparcie Praga, Basel oraz Crvenej Zvezdzie. W żadnym z tych starć Lech nie był nawet przez moment w stanie napędzić stracha rywalowi, a już totalnie komiczne były opinie po rywalizacji z Serbami i tezy o “braku wstydu”. Super, fajnie, natomiast powodów do wstydu nie mają też posiadający dwukrotnie niższy budżet Cypryjczycy, którzy za moment będą być może grali w piłkarskim raju przeciwko Realowi, Barcelonie i PSG, a kibice Lecha będą w tym czasie pocieszali się “honorową” porażką z Crveną…
*
Pozostajemy w Poznaniu. Mniej więcej 48 godzin po tym, jak Cypryjczycy zlali w Belgradzie “potężną” Crvenę Zvezdę piłkarze Lecha grali u siebie z belgijskim Genk w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Albo inaczej – przebywali na tym samym boisku co Belgowie, gdyż w piłkę to grali głównie goście, a mistrzowie Polski nieudolnie przyglądali się kolejnym bramkom strzelanym przez przyjezdną ekipę.
Zakończyło się ostatecznie na 5 trafieniach Genk, chociaż już do przerwy tych goli mogło być nawet dwa razy więcej. Belgowie pokazali mistrzowi Polski miejsce w szeregu i zagwarantowali sobie awans do jesiennej Ligi Europy, z kolei gospodarzom pozostanie rywalizacja w “Pucharze Biedronki”, jak swego czasu rozgrywki Ligi Konferencji Europy nazwał Kamil Kosowski.
*
Te rozgrywki mogą zresztą stać się niedługo naszymi ulubionymi w piłkarskim kalendarzu klubowym. Niewykluczone bowiem, że jesienią tego roku obok piłkarzy Lecha obejrzymy w nich Legię Warszawa, Raków Częstochowa oraz Jagiellonię Białystok, które wygrały swoje pierwsze mecze i mają autostradę do fazy ligowej.
Legia okazała się lepsza od Hibernianu i wygrała w Szkocji 2:1, Jagiellonia pokonała na własnym terenie Gruzinów z Dinamo City 3:0, wygrał także Raków, który ograł bułgarską Ardę Kyrdżali na własnym terenie 1:0 i wydaje się, że jedynie podopieczni Marka Papszuna mogą mieć problemy z awansem, natomiast mocno wierzymy w komplet naszych zespołów w fazie ligowej i piłkarskie czwartki z Ligą Konferencji Europy.
| Dlaczego warto? | Bukmacher | Bonus |
| 📈 Najwyższe kursy | Superbet | 225 PLN |
| 📱 Najlepsza aplikacja | Betfan | 200% |
| ❤️ Najlepsza oferta na start | STS | 760 PLN |
| 💰 Najwięcej rynków | Fortuna | 325 PLN |
*
Tak fantastyczna postawa naszych zespołów z pewnością musi radować serce sternika polskiej piłki, miłościwie nam panującego na drugą kadencję Cezarego Kuleszę. Chociaż ten akurat ma w ostatnich dniach nieco inne sprawy na głowie, gdyż do sieci wyciekły nagrania z imprezy, której… ponoć nigdy nie było, a więc z suto zakrapianej posiadówki prezesa PZPN z prominentnymi wówczas politykami Prawa i Sprawiedliwości.
Okazało się, że wbrew zapewnieniom Kuleszy impreza, która ponoć nigdy się nie odbyła jednak się odbyła, śpiewy, które ponoć nigdy nie miały mieć miejsca, jednak miały miejsca, a pytanie brzmi, ile jeszcze podobnych asów w rękawie trzymają dziennikarze. Swoją drogą już dawno nie mieliśmy tak rozśpiewanego związku. Śpiewa się religijne pieśni podczas spotkań z politykami, śpiewa się na oficjalnych kolacjach podczas zgrupowań reprezentacji Polski…
… śpiewa się wreszcie w Małopolskim Związku Piłki Nożnej, a poniższe wideo nie obrazuje preeliminacji do przyszłorocznej Eurowizji, lecz popisy tamtejszej pani prezes podokręgu w Olkuszu, Joanny Ściepury.
*
Zgodnie z przewidywaniami posypały się kary po wydarzeniach podczas dwumeczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. Oczywiście włodarze piłkarskiej centrali nie dopatrzyli się niczego niestosownego w takim…
… oraz takim…
… zachowaniu kibiców z Izraela, mocno zbulwersowały ich natomiast banery wywieszone przez kibiców z Częstochowy, za które UEFA nałożyła na Raków karę w wysokości 10,000 euro (dodatkowo klub ukarany został grzywną w wysokości 30,000 euro za odpalanie środków pirotechnicznych). O karach dla Maccabi póki co cisza…

