Jak podaje Daily Mail, strona internetowa podszywająca się pod fundację charytatywną Diogo Joty nagle zniknęła, pozostawiając po sobie jedynie pustą domenę.

Zebrali dziesiątki tysięcy funtów
Według doniesień, fałszywa fundacja zdążyła zebrać aż 47 tysięcy funtów w ramach rzekomej działalności charytatywnej. Co więcej, Komisja ds. Organizacji Charytatywnych potwierdziła w rozmowie z The Telegraph, że żadna instytucja pod nazwą „Diogo Jota Foundation” nigdy nie złożyła wniosku o rejestrację – co jest obowiązkowe w Anglii i Walii, jeśli dochody przekraczają 5 tysięcy funtów rocznie.
Cała sprawa budzi tym większe emocje, że nazwisko Joty zostało użyte zaledwie kilka tygodni po tragicznej śmierci zawodnika. Przypomnijmy – napastnik Liverpoolu i reprezentacji Portugalii zginął 3 lipca 2025 roku w wypadku samochodowym w Hiszpanii, w którym życie stracił również jego młodszy brat André.
Śmierć 28-letniego piłkarza wstrząsnęła całym światem sportu. Liverpool FC uczcił jego pamięć m.in. minutą ciszy i wycofaniem numeru 20, a Cristiano Ronaldo oraz wielu kolegów z reprezentacji publicznie wspominało Jotę jako znakomitego piłkarza i wyjątkowego człowieka.
Już w czwartek zarówno Liverpool FC, jak i rodzina portugalskiego napastnika stanowczo odcięli się od działalności strony, dementując jakiekolwiek powiązania. Mimo to witryna działała jeszcze przez pewien czas, wprowadzając w błąd darczyńców.
Nie wiadomo, kto stał za fałszywą inicjatywą ani czy darczyńcy odzyskają wpłacone środki. Jedno jest pewne – sprawa obnaża, jak łatwo oszuści potrafią wykorzystać tragedię i znane nazwisko do własnych celów.

