Kolejny dzień i kolejne transferowe trzęsienie ziemi z Chelsea w roli głównej. Londyński klub nie zwalnia tempa na rynku transferowym, sięgając po kolejnego utalentowanego gracza. Tym razem ich celem stał się Jamie Gittens z Borussii Dortmund, a kwota transakcji, opiewająca na 55 milionów funtów, robi ogromne wrażenie i pokazuje, że The Blues nie zamierzają oszczędzać. Cała operacja została dopięta w dość nietypowych okolicznościach.

W skrócie:
- Chelsea i Borussia Dortmund doszły do porozumienia w sprawie transferu Jamiego Gittensa za 55 milionów funtów.
- Negocjacje i ostateczne porozumienie miały miejsce w Stanach Zjednoczonych podczas Klubowych Mistrzostw Świata.
- Dla Borussii Dortmund jest to sukces finansowy, co otwarcie przyznają władze klubu, a dla Chelsea kontynuacja transferowego szaleństwa.
Chelsea nie zwalnia tempa! Kolejna fortuna wydana na talent z Dortmundu
Chelsea i Borussia Dortmund, przebywające obecnie w Stanach Zjednoczonych na Klubowych Mistrzostwach Świata, nie marnowały czasu. Jak donoszą oficjalne źródła, oba kluby dobiły targu w sprawie Jamiego Gittensa właśnie podczas negocjacji na Florydzie. To się nazywa wykorzystywanie okazji! Niemiecki klub potwierdził, że porozumienie zostało osiągnięte, chociaż enigmatycznie dodano, że „szczegóły kontraktu zawodnika wciąż wymagają finalizacji”. Mówiąc prościej: kluby się dogadały, teraz czas na papierkową robotę i oficjalne podpisy samego piłkarza, co wydaje się już tylko formalnością.
Gittens staje się kolejnym elementem w wielkiej przebudowie, a raczej dozbrajaniu, ekipy Enzo Maresci. To kolejne głośne nazwisko na liście zakupów Chelsea w tym oknie transferowym. Klub ze Stamford Bridge kontynuuje swoją strategię wydawania ogromnych pieniędzy, co jednym imponuje, a u innych wywołuje pytania o finansowe fair play. Lista nowych twarzy w Londynie jest coraz dłuższa:
- Joao Pedro
- Liam Depay
- Willian Estevao
- Dario Essugo
- Mamadou Sarr
- Kendry Paez
Borussia zadowolona ze sprzedaży? „Zrealizowaliśmy nasze ambicje finansowe”
A co na to Borussia? Wygląda na to, że w Dortmundzie nikt nie płacze. Wręcz przeciwnie, władze klubu przedstawiają tę transakcję jako modelowy przykład swojej działalności. Dyrektor sportowy BVB, Sebastian Kehl, nie owijał w bawełnę.
„Rozmowy z Chelsea były wyzwaniem, ale ostatecznie jesteśmy zadowoleni, że najprawdopodobniej zrealizujemy nasze ambicje finansowe i zyskamy bezpieczeństwo w planowaniu. Jamie to wybitny gracz, który dał nam wiele radości. Teraz chce zrobić kolejny krok w swojej karierze w Chelsea, a my życzymy mu wszystkiego najlepszego i wielu sukcesów” – powiedział Kehl.
To profesjonalne, ale zimne podejście pokazuje, że BVB stało się maszynką do zarabiania na talentach.
Wtórował mu dyrektor generalny Lars Ricken, który podkreślił, jak wzorowo BVB prowadzi swoich młodych graczy.
„Kariera Jamiego Gittensa jest wzorcowym przykładem rozwoju największych talentów w BVB. Odkryliśmy go bardzo wcześnie, podpisaliśmy z nim kontrakt praktycznie za darmo, konsekwentnie rozwijaliśmy go w naszej akademii i daliśmy mu szansę gry na najwyższym poziomie w zespole zawodowym. […] Jego transfer z powrotem do rodzinnej Anglii będzie dla nas niezwykle cenny finansowo”.
Oba kluby nie mają jednak czasu na świętowanie, bo czekają je ćwierćfinały Klubowych Mistrzostw Świata. Chelsea zmierzy się w piątek z Palmeiras, a Borussia Dortmund w sobotę zagra z Realem Madryt.

