Raúl Asencio, niegdyś okrzyknięty „nowym Sergio Ramosem” i wielka nadzieja akademii Realu Madryt, doświadcza dramatycznego spadku formy i pozycji w klubie. W ciągu zaledwie roku z podstawowego obrońcy „Królewskich” stał się czwartym wyborem nowego trenera Xabiego Alonso. Historia hiszpańskiego talentu to opowieść o błyskawicznym wzlocie i równie szybkim upadku.

W skrócie:
- Raúl Asencio był kluczowym zawodnikiem Realu Madryt pod wodzą Carlo Ancelottiego w poprzednim sezonie
- Słaby występ w Klubowych Mistrzostwach Świata i brak debiutu w reprezentacji Hiszpanii podkopały jego pewność siebie
- Nowy trener Xabi Alonso postawił na Deana Huijsena, spychając Asencio na pozycję czwartego środkowego obrońcy
Z nieba do piekła w jeden sezon
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że kariera młodego Hiszpana z Wysp Kanaryjskich rozwija się idealnie. W obliczu problemów kadrowych w defensywie Realu, Carlo Ancelotti dał szansę wychowankowi La Fábriki, a ten odpłacił się znakomitymi występami. Asencio nie tylko regularnie pojawiał się w wyjściowej jedenastce, ale w pewnym momencie zaczął być preferowany nawet nad doświadczonym Antonio Rüdigerem, który przeżywał wyraźny kryzys formy.
Dobra postawa w klubie zaowocowała powołaniem do seniorskiej reprezentacji Hiszpanii. To właśnie wtedy kariera młodego obrońcy zaczęła się komplikować. Mimo powołania, Asencio nie zadebiutował w kadrze narodowej. Gdy kontuzji doznał Iñigo Martínez, selekcjoner Luis de la Fuente niespodziewanie zdecydował się sięgnąć po Deana Huijsena, który wcześniej występował w reprezentacji młodzieżowej.
Huijsen, mający holenderskie korzenie, doskonale wykorzystał swoją szansę w meczach przeciwko Holandii, błyskawicznie stając się odkryciem kadry. Tymczasem Asencio mógł jedynie z ławki rezerwowych przyglądać się, jak jego rywal do miejsca w składzie buduje swoją pozycję.
Klubowe Mistrzostwa Świata początkiem końca
Punktem zwrotnym w karierze Asencio był występ w Klubowych Mistrzostwach Świata. Młody obrońca zaprezentował się fatalnie, popełniając kilka poważnych błędów, które kosztowały Real Madryt korzystny wynik. Ten turniej mocno nadszarpnął jego pewność siebie i reputację w klubie.
Gdy po zakończeniu sezonu Carlo Ancelotti pożegnał się z posadą trenera, a na jego miejsce przyszedł Xabi Alonso, nowy szkoleniowiec jasno określił swoje priorytety – wzmocnienie defensywy. I podobnie jak w przypadku reprezentacji, wybór padł na Huijsena, który w międzyczasie zdążył udowodnić swoją wartość w Premier League, występując w barwach Bournemouth.
Dla Asencio oznaczało to kolejny cios. Z pozycji „tego dobrego” i podstawowego obrońcy spadł na czwarte miejsce w hierarchii środkowych obrońców. Nowy sezon rozpoczął się dla niego fatalnie – do tej pory nie rozegrał ani jednej minuty pod wodzą Xabiego Alonso.
Niepewna przyszłość utalentowanego kanarysa
Obecna sytuacja Asencio rodzi pytania o jego przyszłość w Realu Madryt. Będąc czwartym wyborem na pozycji środkowego obrońcy, młody Hiszpan ma minimalne szanse na regularne występy. Dla zawodnika, który jeszcze rok temu był określany mianem „nowego Sergio Ramosa”, to dramatyczny spadek.
W najbliższych tygodniach okaże się, czy Asencio zdoła odbudować swoją pozycję, czy też być może zimowe okno transferowe przyniesie mu zmianę otoczenia. Jedno jest pewne – aby wrócić do reprezentacji Hiszpanii i odzyskać miejsce w składzie Realu, będzie musiał wykonać tytaniczną pracę. Historia jego błyskawicznego wzlotu i równie szybkiego upadku przypomina, jak nieprzewidywalna potrafi być kariera młodego piłkarza w jednym z największych klubów świata.

