Bayern Monachium gotowy jest odpisać spektakularną stratę na francuskim obrońcy, który kosztował klub 35 milionów euro zaledwie 23 miesiące temu. Sacha Boey, rekordowy transfer tureckiej ligi, stał się ciężarem dla bawarskiego giganta, a londyński Crystal Palace dostrzega w tym szansę na powtórzenie sukcesu z Jeanem-Philippe Mateta.

W skrócie:
- Bayern wycenia Boeya na 18 milionów euro, tracąc minimum 12 milionów na transferze z stycznia 2024
- Francuz przegrał wojnę z kontuzjami – tylko 37 występów w prawie 2 lata, opuścił 32 mecze
- Palace rywalizuje z 7 klubami, w tym Juventusem, West Hamem i byłym pracodawcą Galatasaray
Dramat transferu, który miał zmienić wszystko
Kiedy Bayern Monachium wyłożył 30 milionów euro plus 5 milionów bonusów za Sachę Boeya w styczniu 2024, niemiecki gigant przekonywał się, że kupuje rozwiązanie swoich problemów na prawej obronie. Thomas Tuchel był pod ścianą – zarówno Konrad Laimer, jak i Joshua Kimmich leżeli na stołach zabiegowych, a walka o mistrzostwo z Bayerem Leverkusen była w pełnym rozkwicie. Francuz, który zabłysnął w dwóch meczach Ligi Mistrzów przeciwko… samemu Bayernowi, wydawał się oczywistym wyborem.
Dla Galatasaray była to złota transakcja – Boey stał się najdroższym transferem w historii tureckiej Süper Lig. Bayern zaaranżował nawet prywatny samolot do Oberpfaffenhofen, który czekał na lotnisku Atatürk w Stambule, kiedy turecki klub wahał się, czy przyjąć ofertę. Tyle że panika nigdy nie jest dobrym doradcą w transferach.
Dzisiaj, niespełna 2 lata później, Bayern jest gotowy zaakceptować ofertę w wysokości 18 milionów euro. To strata co najmniej 12 milionów euro na zawodniku, który miał być fundamentem przyszłości. Zdaniem źródeł z Transfermarkt obecna wycena odzwierciedla brutalną rzeczywistość – 25-latek stracił swoją wartość rynkową szybciej niż większość samochodów po opuszczeniu salonu.
Ciało, które nie wytrzymało presji
Historia Boeya w Bayernie to medyczna kronika bólu. W lutym 2024, zaledwie kilka tygodni po debiucie, doznał kontuzji ścięgna podkolanowego. Miesiąc później – rozerwanie mięśnia, które wykluczyło go do końca sezonu. We wrześniu 2024 przyszło najgorsze – uszkodzenie łąkotki lewego kolana podczas treningu. Operacja przebiegła pomyślnie, ale dwumiesięczna absencja oznaczała kolejny cios dla kariery zawodnika.
Były skaut Manchesteru United, Mick Brown, który przez dekadę pracował na Old Trafford w latach największych sukcesów, wyjaśnia filozofię Crystal Palace słowami, które idealnie pasują do sytuacji Boeya: „Palace doskonale radzi sobie z zawodnikami, którzy mogą nie sprostali wymaganiom gdzie indziej. Dostrzegają w nich cechy, nad którymi można pracować i które pasują do ich stylu gry. Spójrzcie na Mateta – teraz strzela dla reprezentacji Francji, a kto by się tego spodziewał zanim Palace zrobiło swoje?”
Tylko 9 występów w Bundeslidze w obecnym sezonie, zaledwie 6 w podstawowym składzie. Vincent Kompany, belgijski trener Bayernu, paradoksalnie pozostaje wiernym fanem Francuza – próbował ściągnąć go do Burnley aż dwukrotnie i według Kicker chce go zatrzymać na kolejny sezon. Ale kierownictwo klubu ma inne plany. Bayern nie zamierza wzmacniać kadry w zimowym oknie, ale jest gotowy otworzyć drzwi dla Boeya.
Walka ośmiu klubów o francuskiego przegranego
Sytuacja nabiera pikanterii, gdy do gry wchodzi szeroki wachlarz zainteresowanych. Crystal Palace, które śledzi Boeya jeszcze z czasów Galatasaray, ma poważną motywację – Daniel Munoz, obecny prawy wahadłowy zespołu Olivera Glasnera, publicznie wyznał w rozmowie z AS, że „marzeniem jest zagrać dla Barcelony, PSG, Realu Madryt lub Manchesteru United”. Kolumbijczyk, mimo kontraktu do 2028 roku i kluczowej roli w zdobyciu Pucharu Anglii, nie ukrywa ambicji.
Chelsea i Manchester United przyglądają się Munozowi, co stawia Palace w trudnej sytuacji. Klub z Selhurst Park wycenia swojego gwiazdora na ponad 25 milionów funtów, ale perspektywa jego odejścia sprawia, że Boey staje się idealną alternatywą – tańszą i z doświadczeniem Champions League.
Konkurencja jest brutalna. Juventus, któremu Boey był oferowany już latem, otrzymał go ponownie na tacy według Fabrizio Romano. West Ham desperacko szuka rozwiązań po fatalnym początku sezonu. Monaco i Lyon kuszą perspektywą powrotu do Francji, gdzie Boey grał w Rennes i Dijon. Sewilla dołącza do wyścigu, a Galatasaray marzy o powrocie swojej gwiazdy – choć źródła z Bawarii podważają wiarygodność tego zainteresowania.
Dla Boeya sama myśl o powrocie do Turcji jest ostatecznością. Preferuje ligi angielską, hiszpańską lub francuską, gdzie wciąż może odbudować reputację. Problem w tym, że francuskie kluby zmagają się z kryzysem finansowym związanym z problemami praw teledyskowych, co może zablokować transfer definitywny na rzecz wypożyczenia z opcją wykupu.
Bayern nie planuje zastępować Boeya zimą – Konrad Laimer i Josip Stanisić zapewniają wystarczające pokrycie. Latem jednak klub podobno celuje w 19-letniego Givairo Reada z Feyenoordu, co ostatecznie zamyka drzwi przed Francuzem. Vincent Kompany opisuje swój system jako „prosty – pojedynki jeden na jeden na całym boisku, a potem szybkie przejście do przodu”. Boey rozumie tę koncepcję, ale jego ciało nie pozwala mu jej wykonać.

