Rząd Wielkiej Brytanii ogłosił gotowość pozwania Romana Abramowicza w celu odzyskania zamrożonych 2,5 miliarda funtów pochodzących ze sprzedaży Chelsea FC. Pieniądze te miały zostać przekazane na pomoc ofiarom wojny w Ukrainie, jednak od ponad trzech lat pozostają zablokowane na brytyjskim koncie bankowym. Głównym powodem opóźnienia są różnice poglądów na temat sposobu wykorzystania środków.

W skrócie:
- Rząd UK grozi sądem Abramowiczowi w sprawie 2,5 mld funtów ze sprzedaży Chelsea
- Pieniądze zamrożone od 3 lat z powodu sporów o sposób dystrybucji pomocy
- Abramowicz chce wspierać wszystkie ofiary wojny, w tym rosyjskich żołnierzy
Miliardy Abramowicza na krawędzi – gdy oligarcha gra w szachy z rządem
Cała sytuacja przypomina absurdalny teatr, w którym główni aktorzy nie mogą się dogadać, kto ma prawo do zasiadania na pierwszym planie. Roman Abramowicz, który w marcu 2022 roku obiecał przekazać „wszystkie zyski netto ze sprzedaży na rzecz wszystkich ofiar wojny w Ukrainie”, najwyraźniej ma nieco inne pojęcie o tym, kto kwalifikuje się jako „ofiara”.
Kanclerz Rachel Reeves i minister spraw zagranicznych David Lammy wydali wspólne oświadczenie, w którym nie kryli frustracji:
„Jesteśmy głęboko sfrustrowani tym, że nie udało się dotychczas osiągnąć porozumienia z panem Abramowiczem w tej sprawie”.
Problem leży w szczegółach. Abramowicz chce, żeby 2,5 miliarda funtów trafiło do wszystkich ofiar wojny – włączając w to rosyjskich żołnierzy. Dodatkowo oligarcha widzi możliwość finansowania innych celów charytatywnych poza Ukrainą. Rząd brytyjski kategorycznie odrzuca takie podejście, domagając się, by pieniądze zostały przeznaczone wyłącznie na cele humanitarne w Ukrainie.
To nie jest pierwsza taka sytuacja w historii sankcji. Mike Penrose, były dyrektor generalny UNICEF UK, został wyznaczony do utworzenia organizacji, która miałaby dystrybuować te środki. Problem w tym, że bez porozumienia między stronami, Penrose nie ma czego nadzorować.
Gdzie są granice moralności w sporcie?
Emily Thornberry, przewodnicząca Komisji Spraw Zagranicznych, w marcu tego roku nie gryzła się w język: „To śmieszne, że 2,5 miliarda funtów jest wstrzymywane przed ofiarami wojny w Ukrainie, podczas gdy Abramowicz kłóci się o to, co zgodził się zrobić”.
Sprawa Chelsea i Abramowicza otwiera szerszą dyskusję o moralnych aspektach własności klubów piłkarskich. W komentarzach pod artykułem The Athletic jeden z fanów Chelsea stwierdził wprost: „Jestem fanem Chelsea od 20 lat, ale dajcie sobie spokój, Roman. To bzdury.„
Inni komentatorzy zwracają uwagę na podwójne standardy rządu brytyjskiego. Edward S. napisał: „Coś komicznego jest w tym, jak rząd UK próbuje zająć moralne stanowisko. Obserwujcie różnicę, gdy ktoś spróbuje serio usankcjonować Man City – rząd prawdopodobniej interweniuje w imieniu Abu Dhabi.”
Kluczowe fakty w liczbach:
- 2,5 miliarda funtów – kwota zamrożona na brytyjskim koncie
- Maj 2022 – data sprzedaży Chelsea FC
- 3 lata – okres od sprzedaży bez dystrybucji środków
- Luty 2022 – początek inwazji Rosji na Ukrainę
Prawdziwy problem tkwi w definicji „ofiary wojny”. Dla Abramowicza każdy dotknięty konfliktem zasługuje na pomoc. Dla rządu brytyjskiego pomoc powinna być skierowana wyłącznie do tych, którzy zostali zaatakowani, a nie do agresorów.
Sprawa pokazuje, jak skomplikowane mogą być międzynarodowe sankcje, szczególnie gdy dotyczą tak astronomicznych kwot. Chelsea zostało sprzedane grupie Clearlake Capital i Todda Boehly’ego, ale cień poprzedniego właściciela wciąż ciąży nad klubem.
Czy Abramowicz ostatecznie ustąpi presji rządowej? A może sprawa rzeczywiście trafi do sądu? Jedno jest pewne – ukraińscy cywile wciąż czekają na obiecaną pomoc, podczas gdy politycy i oligarchowie prowadzą swoje gry.


