LKS II Goczałkowice Zdrój sprawił nie lada sensację w STS Pucharze Polski, pokonując Stal Stalowa Wola 3:1 i awansując do 1/16 finału rozgrywek. Łukasz Piszczek, który wystąpił w barwach zwycięskiego zespołu, nie ukrywa, że marzy o konfrontacji z ekstraklasowym przeciwnikiem w kolejnej rundzie. Były reprezentant Polski wrócił do gry w macierzystym klubie, spełniając swoje marzenie o występie w Pucharze Polski.

W skrócie:
- LKS II Goczałkowice Zdrój sensacyjnie pokonał wicelidera Betclic 2 Ligi – Stal Stalowa Wola 3:1
- Łukasz Piszczek zagrał w barwach macierzystego klubu po latach kariery w Polsce i Niemczech
- Były reprezentant Polski liczy na ekstraklasowego rywala w kolejnej rundzie
Od underdog do sensacyjnego zwycięzcy
Nikt nie dawał większych szans zespołowi z czwartej ligi w starciu z wiceliderem Betclic 2 Ligi. Jednak piłkarze z Goczałkowic udowodnili, że w Pucharze Polski nie ma rzeczy niemożliwych. Zespół, w którym wystąpił Łukasz Piszczek, pokazał charakter i determinację, pokonując znacznie wyżej notowanego przeciwnika. Dla byłego zawodnika Borussii Dortmund był to wyjątkowy moment, gdyż po latach mógł zagrać w krajowym pucharze w barwach klubu, w którym stawiał pierwsze piłkarskie kroki.
„Chciałem bardzo zagrać z moim macierzystym klubem z Goczałkowic w Pucharze Polski. Walczyliśmy o to już dwa lata temu, niestety odpadliśmy w finale Śląska rok temu. Udało nam się w poprzednim sezonie dokonać tej sztuki i cieszymy się, że mogliśmy wystąpić” – powiedział Piszczek w rozmowie z TVP Sport.
Marzenia o wielkim przeciwniku i zapełnionych trybunach
Zwycięstwo nad Stalą Stalowa Wola to dopiero początek pucharowej przygody zespołu z Goczałkowic. Doświadczony zawodnik nie ukrywa, że w kolejnej rundzie chciałby zmierzyć się z kimś z najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej.
„Nie mam wymarzonego rywala. Myślę, że fajnie by było, jakby przyjechał zespół z Ekstraklasy, bo wtedy ten stadion zapełniłby się większą liczbą ludzi” – stwierdził Piszczek, który mimo awansu do następnej rundy zachowuje pokorę.
Były reprezentant Polski docenia osiągnięcie swojego zespołu, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z różnicy poziomów.
„Bierzemy to tak, jak przed tym meczem. Wiemy, że jesteśmy na pewno drużyną, która będzie zawsze underdogiem, ale jesteśmy przygotowani na to, żeby przeciwstawić się każdemu rywalowi. Chcemy grać w piłkę, chcemy z planem bronić i tak będziemy podchodzić do każdego rywala” – analizował Piszczek.
Pucharowa niespodzianka i co dalej?
Sensacyjne zwycięstwo LKS II Goczałkowice Zdrój wpisuje się w tradycję pucharowych niespodzianek. Piszczek z optymizmem patrzy na kolejne wyzwania, choć zdaje sobie sprawę z ograniczeń swojego zespołu.
„Na ile to wystarczy na poszczególne ligi, tego nie wiem. Na razie z zespołem drugoligowym wydaje mi się, że zagraliśmy wyrównane spotkanie. Koniec końców wygraliśmy i zobaczymy, na kogo teraz przyjdzie nam trafić w kolejnej rundzie” – podsumował.
Kibice z Goczałkowic z niecierpliwością czekają na losowanie kolejnej rundy. Niezależnie od tego, kto będzie ich przeciwnikiem, już teraz mogą być dumni z osiągnięcia swojej drużyny, która z Łukaszem Piszczkiem w składzie pokazała, że w Pucharze Polski marzenia czasem się spełniają.

