Wszystko wskazuje na to, że Adam Radwański wkrótce zostanie ogłoszony jako nowy zawodnik Wisły Płock. Zanim jednak fani Nafciarzy będą mogli cieszyć się z powrotu pomocnika, będą musieli usłyszeć coś, co z pewnością ich nie ucieszy.

Wisła Płock szykuje sprytny manewr transferowy
Adam Radwański, który swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w strukturach Wisły Płock oraz UKS MDK Płock, ponownie stał się głównym obiektem zainteresowania klubu z Mazowsza. Nie powinno to dziwić, bowiem saga z jego udziałem to w zasadzie nieodłączny element kilku ostatnich okien transferowych.
Choć zawodnik jest obecnie związany umową z Zagłębiem Lubin, pojawiające się pogłoski sugerują, że „Nafciarze” dążą do sfinalizowania jego powrotu i jest do niego bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.
Historia piłkarza w płockim klubie charakteryzowała się w przeszłości licznymi wypożyczeniami do innych zespołów, a obecny scenariusz zakłada podobne rozwiązanie, ale tym razem z „metą” w Wiśle. Nieoficjalnie mówi się o półrocznym wypożyczeniu, co przy obecnym kontrakcie zawodnika, obowiązującym do 30 czerwca 2026 roku, oznaczałoby, że po zakończeniu gry w Płocku stałby się on wolnym agentem.
W bieżącym sezonie PKO BP Ekstraklasy 27-letni pomocnik rozegrał 16 spotkań, notując na swoim koncie 4 bramki i 3 asysty. Piłkarz wyceniany obecnie na 400 tysięcy euro wystąpił łącznie w 18 meczach we wszystkich rozgrywkach, spędzając na murawie ponad tysiąc minut.
Statystyki pokazują, że do Wisły Płock mógłby trafić zawodnik będący w pełnym rytmie meczowym, który ma wiele do zaoferowania. Do finalizacji rozmów pomiędzy Nafciarzami a Miedziowymi coraz bliżej, chociaż nie można wykluczyć, iż ostatecznie do porozumienia nie dojdzie.

