W świecie piłki nożnej istnieją różne ścieżki do sukcesu w wielkich klubach. Niektórzy, jak Asencio i Gonzalo, trafiają bezpośrednio do pierwszego zespołu Realu Madryt. Inni, jak wychowankowie trenera Álvaro Arbeloi, muszą zdobywać doświadczenie na europejskich boiskach, by później wrócić silniejsi. Ten drugi model, zapoczątkowany przez Carvajala w Leverkusen, staje się coraz popularniejszy w królewskim klubie.

W skrócie:
- Trzech wychowanków Arbeloi tego lata wyjechało do europejskich klubów: Obrador do Benfiki, Chema Andrés do Stuttgartu, a Jacobo Ramón do Como.
- Real Madryt zarobił na tych transferach około 16,5 mln euro, ale co ważniejsze – zachował opcje odkupu lub procent praw do zawodników.
- Dwóch innych „Arbeloa Boys” zagra w hiszpańskiej Primera División: Yusi w Alavés i Víctor Muñoz w Osasunie.
„Złota generacja” Realu Madryt rusza na podbój Europy
Tegoroczne letnie okno transferowe przyniosło prawdziwą ekspansję wychowanków Realu Madryt na europejskie boiska. Młodzi piłkarze, którzy pod wodzą Álvaro Arbeloi zdobyli potrójną koronę w rozgrywkach juniorskich, teraz próbują swoich sił w czołowych ligach Starego Kontynentu.
Najnowszym transferem jest przenosiny Jacobo Ramóna do włoskiego Como, klubu prowadzonego przez Cesca Fàbregasa. Dołączy tam do innego wychowanka Realu – Nico Paza, który jest świetnym przykładem wykorzystania szansy we Włoszech. Nico był nawet bliski powrotu do Madrytu tego lata, gdyby nie fakt, że królewski klub musiał przyspieszyć operację transferu Mastantuono.
Wcześniej ogłoszono przenosiny Chemy Andrésa do niemieckiego Stuttgartu. Środkowego obrońcę Arbeloa czasami nazywał „Virgilem” ze względu na podobieństwo do van Dijka. Z kolei Obrador zasilił portugalską Benfikę i już zaczyna imponować w nowym klubie.
To zupełnie inne podejście niż w przypadku Álvaro Carrerasa, którego ścieżka była dość nietypowa. Najpierw odszedł do Manchesteru United po wygaśnięciu kontraktu w akademii Realu, a teraz „Los Blancos” musieli zapłacić aż 50 milionów euro, by sprowadzić go z powrotem.
Strategia Realu Madryt w przypadku młodych talentów jest jasna – zachować kontrolę nad ich przyszłością. W niektórych przypadkach sprzedano tylko 50% praw do zawodnika, w innych ustalono konkretną kwotę wykupu. To pokazuje, że w Valdebebas (centrum treningowym Realu) myśli się długofalowo.
Co ciekawe, nie tylko zagranica kusi młodych „Arbeloa Boys”. Dwóch kolejnych wychowanków złotej generacji będzie zdobywać doświadczenie w hiszpańskiej Primera División – Alavés pozyskało Yusiego za 3 miliony euro, a Osasuna zapłaciła 6 milionów za szybkiego Víctora Muñoza.
Ten model biznesowy i sportowy przynosi Realowi Madryt podwójne korzyści – z jednej strony klub zarabia na transferach młodych piłkarzy (łącznie 16,5 mln euro), z drugiej – zachowuje kontrolę nad ich rozwojem i możliwość sprowadzenia ich z powrotem, gdy osiągną odpowiedni poziom.

