Ali Gholizadeh wraca na właściwe tory po operacji mięśnia przywodziciela. Minął pierwszy z około trzech zaplanowanych miesięcy rehabilitacji i wszystko przebiega zgodnie z planem. Jeśli nie pojawią się komplikacje, skrzydłowy ma wznowić treningi z zespołem w listopadzie.

Gholizadeh pomału wraca do sił
W połowie sierpnia 29-latek przeszedł zabieg w Turku. Kontuzja przerwała mu dobrze rozpoczęty sezon — Irańczyk miał za sobą pełne przygotowania i cztery występy w nowych rozgrywkach. Od tamtej pory pracuje etapami: ćwiczenia wzmacniające na siłowni, trening w odciążeniu w wodzie oraz regularne zajęcia z fizjoterapeutami. Na dziś nie ma sygnałów o opóźnieniach.
Gholizadeh w poprzednim sezonie był jednym z motorów ofensywy Lecha Poznań. Zanotował osiem goli i sześć asyst, a jego liczby często przekładały się na punkty Kolejorza. Jego brak pozbawił drużynę nie tylko konkretów, ale i elastyczności w ataku — zwłaszcza w meczach, w których potrzebny jest drybling i przyspieszenie akcji w bocznych sektorach.
Sam zawodnik pozostaje blisko zespołu i podkreśla, że widzi postęp z dnia na dzień.
– Każdy dzień to krok naprzód. Celem jest jak najszybszy, ale mądry powrót do gry – powiedział, cytowany przez oficjalną stronę Lecha Poznań.
Piłkarz zwraca uwagę, że obserwacja z trybun pozwala mu inaczej spojrzeć na decyzje boiskowe i może zaprocentować po powrocie.
Plan na kolejne tygodnie jest klarowny: kontynuacja wzmocnienia operowanego obszaru, stopniowe zwiększanie obciążeń biegowych, a następnie wejście w zajęcia z drużyną. Docelowo — o ile ciało odpowie zgodnie z oczekiwaniami — listopad ma być momentem, w którym Gholizadeh znów pojawi się na treningach pierwszego zespołu.

