Carlos Sainz nie ukrywa, że nadchodząca rewolucja techniczna w Formule 1 budzi ogromne wątpliwości. Hiszpan, który już miał okazję testować w symulatorze przyszłościowy bolid Williamsa, przyznał, że jazda wymaga tak dużego skupienia, iż kierowcy mogą czuć się przytłoczeni.

Bolidy inne niż kiedykolwiek
Nowe przepisy mają całkowicie odmienić oblicze F1. Po raz pierwszy połowę mocy dostarczać będą elementy elektryczne, a do tego wprowadzony zostanie system aktywnej aerodynamiki. Skrzydła będą zmieniać kąt nachylenia między zakrętami a prostymi – coś, co do tej pory było w dużej mierze zakazane.
Zmiany obejmą także podłogę – znikną kontrowersyjne tunele generujące efekt przypowierzchniowy, które doprowadzały do zjawiska „porpoisingu”, czyli bolesnego podskakiwania bolidów na prostych. Zastąpi je klasyczny dyfuzor, który ma uczynić jazdę stabilniejszą, ale też bardziej wymagającą pod względem strategii.
„To bardzo skomplikowane. Podczas jazdy masz wrażenie, że głowa jest zajęta w stu procentach. To naprawdę pochłania całą uwagę” – wyznał czterokrotny zwycięzca Grand Prix.
Strach przed 2026
Sainz porównał swoje odczucia do zmian z 2014 roku, kiedy F1 porzuciła silniki V8 na rzecz hybrydowych jednostek V6. Wtedy kierowcy musieli nauczyć się obsługi skomplikowanych systemów baterii i odzyskiwania energii.
„Na początku wszyscy pytaliśmy: co tu się dzieje? Dlaczego musimy tyle kontrolować? Dlaczego samochód zachowuje się inaczej w każdym okrążeniu? Ale z czasem stało się to nową normą. Myślę, że w 2026 czeka nas podobny szok” – dodał.
Obawy kierowców
Sainz nie jest jedyny, który ma mieszane uczucia. Negatywne komentarze po testach w symulatorze wyrazili już Max Verstappen, Charles Leclerc, Alex Albon i Lance Stroll. Wielu z nich obawia się, że zamiast czystego ścigania, F1 stanie się grą w zarządzanie energią i ustawieniami.
„Pytanie brzmi: czy ta nowa normalność będzie lepsza niż stara? To pytanie za milion dolarów. Ale my, kierowcy, i tak się dostosujemy. Jeśli trzeba będzie zmieniać sześć czy siedem ustawień na okrążeniu, po prostu będziemy to robić” – mówi Sainz.
W teorii nowe przepisy mają sprawić, że F1 będzie bardziej zrównoważona i ekologiczna, a jednocześnie zachowa prędkość zbliżoną do obecnej. W praktyce wielu ekspertów obawia się, że kierowcy będą musieli myśleć bardziej o przełącznikach niż o wyprzedzaniu.
Na razie jedno jest pewne – przyszłość Formuły 1 stoi pod znakiem zapytania, a sami zawodnicy już teraz ostrzegają, że 2026 może być rokiem, w którym sport zmieni się nie do poznania.


