Nadchodząca rewolucja techniczna w Formule 1 budzi skrajne emocje wśród ekspertów, podczas gdy Ferrari już teraz podejmuje kroki prawne w obawie przed potencjalnymi nadużyciami konkurencji w obszarze jednostek napędowych. W tle wielkich zmian toczy się debata o tym, czy skomplikowane systemy aerodynamiczne nie stają się „całkowitym bałaganem”.

Ferrari interweniuje u władz FIA: Czy Mercedes i Red Bull znaleźli lukę w prawie?
W obliczu nadchodzącej, jednej z największych w historii serii zmian regulaminowych, jedenaście zespołów prowadzi intensywne prace nad konstrukcjami na nowy sezon. Kluczowym elementem rywalizacji stały się nowe hybrydowe jednostki napędowe oraz całkowicie zmodyfikowany system aerodynamiki, które mają zdefiniować układ sił w nadchodzącej erze. Atmosferę podgrzewają działania Ferrari – zespół z Maranello oficjalnie lobbuje u władz FIA, sugerując, że ekipy Mercedes i Red Bull mogły odnaleźć lukę w przepisach dotyczących silników.
Choć Gary Anderson w swojej ocenie unika bezpośredniego oskarżania rywali o oszustwo, zwraca uwagę na ekstremalną złożoność współczesnych bolidów. Podobnego zdania jest Adrian Newey, który podkreśla, że regulacje stają się coraz bardziej restrykcyjne i opisowe. Według czołowego projektanta, taka konstrukcja przepisów odbiera inżynierom szansę na kreatywność, czyniąc sport zbyt sformalizowanym.
„Kompletny bałagan” w przepisach F1
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów w obecnej i przyszłej architekturze technicznej bolidów pozostają kanały chłodzące hamulce. Gary Anderson, pełniący w przeszłości funkcję dyrektora technicznego w zespole Jordan, ostro krytykuje obecne rozwiązania, nazywając przepisy dotyczące tego obszaru „kompletnym bałaganem”. Jego zdaniem, komponenty te są dziś nadmiernie rozbudowane i służą głównie do generowania docisku oraz tworzenia zawirowań powietrza, zamiast pełnić swoją pierwotną funkcję.
Ekspert twierdzi, że współczesne kanały są trójwarstwowymi, skomplikowanymi strukturami, których zaprojektowanie we wczesnych latach 2000. byłoby niemal niemożliwe, nawet przy posiadanej wówczas wiedzy.
Anderson sugeruje uproszczenie przepisów poprzez nakazanie takiej konstrukcji, by tarcza hamulcowa była widoczna pod każdym kątem, co wyeliminowałoby zbędne urządzenia aerodynamiczne.
Znaczenie tych elementów potwierdza ubiegłoroczny spór, w którym Red Bull oskarżał McLarena o celowe blokowanie kanałów w celu manipulowania temperaturą opon Pirelli.

