Śmierć Hulka Hogana 24 lipca wywołała lawinę pytań, a teraz sprawa nabiera zupełnie nowego wymiaru. Według najnowszych ustaleń amerykańskich mediów, legendarny wrestler mógł paść ofiarą poważnego błędu medycznego.

Uszkodzony nerw jako kluczowy trop ws. śmierci Hogana
Jak informuje TMZ Sports, policja w Clearwater wciąż prowadzi dochodzenie. Funkcjonariusze rozmawiają zarówno z rodziną Hogana, jak i personelem medycznym, a także zabezpieczają dokumentację z klinik, w których przeszedł operacje.
Według relacji terapeuty zajęciowego obecnego w dniu tragedii, podczas jednej z ostatnich operacji — nie jest jasne, czy dotyczyła ona serca czy szyi — miało dojść do przecięcia nerwu przeponowego. To właśnie on odpowiada za pracę przepony i kontrolę oddechu.
Świadek twierdzi, że Hogan nie doznał klasycznego ataku serca. Po prostu nagle przestał oddychać, co natychmiast zauważyła jego żona Sky. To ona wezwała pomoc, gdy zorientowała się, że mąż nie łapie już powietrza.
Wdowa potwierdziła, że ciało legendarnego wrestlera zostało poddane autopsji. Wyniki nie zostały jeszcze ujawnione, a ciało — wbrew wcześniejszym sugestiom — nie zostało skremowane. Córka Hogana, Brooke, publicznie zaapelowała o pełne wyjaśnienie sprawy i wskazała, że rodzina domaga się jasnych odpowiedzi.
Policja dysponuje zapisem z kamer funkcjonariuszy, którzy przybyli na miejsce. To właśnie tam nagrano rozmowę z terapeutą, który pierwszy podniósł alarm o błędzie chirurgicznym.
Na razie nie wiadomo, jakie konsekwencje mogą grozić lekarzowi odpowiedzialnemu za operację. Pewne jest jedno: wątek medycznego zaniedbania staje się głównym kierunkiem śledztwa.


