Sprawa 115 zarzutów postawionych Manchesterowi City za domniemane naruszenia zasad Finansowego Fair Play (FFP) wciąż nie znalazła swojego finału. Choć przesłuchania zakończyły się jeszcze w grudniu 2024 roku, oficjalny werdykt wciąż nie został ogłoszony. Według najnowszych doniesień „The Independent”, decyzja może zapaść dopiero w październiku.

Długo wyczekiwany werdykt
Pierwotnie oczekiwano, że rozstrzygnięcie w jednej z najgłośniejszych spraw w historii angielskiej piłki klubowej nastąpi wiosną 2025 roku. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że klub z Etihad Stadium będzie musiał poczekać do drugiej przerwy reprezentacyjnej nowego sezonu Premier League — przypadającej między 4 a 18 października.
Długie oczekiwanie na werdykt budzi frustrację wśród przedstawicieli innych klubów ligi. Część z nich domaga się zdecydowanej reakcji i sugeruje nawet usunięcie Manchesteru City z rozgrywek w przypadku potwierdzenia winy. Inni natomiast ostrzegają, że przedłużająca się niepewność szkodzi wizerunkowi Premier League i paraliżuje plany organizacyjne.
Niezależnie od wyniku, sprawa może mieć istotny wpływ na sezon 2025/26. Jeśli City zostanie uznane za winne i otrzyma karę – np. odjęcie punktów – a następnie odwoła się od decyzji, powstanie ryzyko zakłócenia układu tabeli i rozwoju rywalizacji sportowej. W skrajnych przypadkach może dojść do precedensów, których Premier League nie znała w swojej historii.
Wewnętrzne źródła podają, że Manchester City nie przyznaje się do żadnych wykroczeń i pozostaje przekonany, że zostanie oczyszczony z zarzutów. Klub od początku procesu konsekwentnie zaprzeczał wszelkim nieprawidłowościom i miał przedstawić rozbudowaną linię obrony.
Pomimo toczącego się postępowania, zespół Pepa Guardioli przygotowuje się do nowego sezonu. Po krótkim odpoczynku po triumfie w Klubowych Mistrzostwach Świata, zawodnicy City wznowili treningi przedsezonowe. Premier League rusza już 16 sierpnia, a ich pierwszym rywalem będzie Wolverhampton Wanderers.


