Były złote czasy, kiedy Take Kubo był oczkiem w głowie madridistów. Japoński talent, który porzucił swoją przeszłość w Barcelonie, budził ogromne nadzieje na Santiago Bernabéu. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – część kibiców Królewskich uznaje go za „rozgoryczonego” i krytykuje przy każdej możliwej okazji. Co doprowadziło do tak drastycznej zmiany?

W skrócie:
- Kubo trafił do Realu Madryt w 2019 roku, wzbudzając ogromne nadzieje kibiców
- Mimo początkowej sympatii, nigdy nie zagrał w oficjalnym meczu Królewskich
- Wypowiedź krytyczna wobec Tchouameniego po meczu w 2024 roku stała się punktem zwrotnym w relacjach z madridistami
Wielkie nadzieje i porzucona przeszłość
Lato 2019 roku było momentem, kiedy Take Kubo rozpalił wyobraźnię fanów Realu Madryt. Japoński piłkarz, zapominając o swojej przeszłości w FC Barcelonie, dołączył do ekipy Zinedine’a Zidane’a i natychmiast zwrócił na siebie uwagę. Jego występy w meczach przedsezonowych oraz filmiki z treningów, które klub regularnie publikował w mediach społecznościowych, wywoływały prawdziwą sensację. Kibice Królewskich byli przekonani, że w ich szeregach pojawił się talent o ogromnym potencjale.
Kubo szybko stał się ulubieńcem madridistów, lecz mimo to jeszcze tego samego lata został wypożyczony do Mallorki. Od tamtej pory rozpoczęła się seria wypożyczeń, która ostatecznie zakończyła się transferem definitywnym do Realu Sociedad w 2022 roku za kwotę 6,5 miliona euro. Wbrew oczekiwaniom znacznej części kibiców, nigdy nie otrzymał szansy gry w barwach Realu Madryt w oficjalnym meczu, nawet podczas przygotowań do sezonu.
Od miłości do niechęci – punkt zwrotny
Relacje między japońskim zawodnikiem a kibicami Królewskich uległy znaczącej zmianie na przestrzeni lat. Punktem zwrotnym okazała się wypowiedź Kubo po meczu w 2024 roku, kiedy to skomentował sytuację z nieuznaniem bramki dla Realu Sociedad.
„Barrene idzie odzyskać piłkę, a ja mogę tylko skomentować, że zawodnik, który traci piłkę (Tchouameni) zasypia. Nie wiem, co by się stało w Lidze Mistrzów, ale nie sądzę, żeby tam to odgwizdali” – powiedział wówczas Japończyk.
Ta wypowiedź, odebrana jako uszczypliwa krytyka wobec Realu Madryt i jego zawodnika, wywołała falę negatywnych reakcji wśród madridistów. Od tamtej pory część kibiców określa Kubo mianem „rozgoryczonego” i nie szczędzi mu krytyki przy każdej nadarzającej się okazji.
Talent, który wymknął się z rąk
Historia Take Kubo to opowieść o wielkim talencie, który nigdy nie dostał prawdziwej szansy na zaistnienie w Realu Madryt. Choć początkowo wzbudzał ogromne nadzieje i był faworyzowany przez kibiców, ostatecznie stał się kolejnym przykładem zawodnika, który musiał szukać swojego szczęścia poza Santiago Bernabéu.
Dziś, jako kluczowy zawodnik Realu Sociedad, Kubo pokazuje swój potencjał, udowadniając, że Królewscy mogli stracić naprawdę wartościowego piłkarza. Jednak każdy jego sukces spotyka się z mieszanymi reakcjami ze strony kibiców Realu – od nostalgicznych westchnień „co by było, gdyby” po oskarżenia o niewdzięczność i rozgoryczenie.

