Piłkarze FC Mulhouse we wtorek, 11 listopada, rozpoczynają podróż do Nowej Kaledonii, gdzie zmierzą się z AS Magenta. Stawką spotkania, na które zespół pokona łącznie około 33 000 km, jest awans w Pucharze Francji. Mecz odbędzie się 15 listopada.

33 000 kilometrów po awans
Zawodnicy FC Mulhouse stoją przed wyjątkowym wyzwaniem logistycznym. We wtorek rozpoczynają podróż, której celem jest Nowa Kaledonia, terytorium francuskie położone w Oceanii. Ich rywalem w meczu siódmej rundy Pucharu Francji będzie tamtejszy zespół AS Magenta.
Oznacza to konieczność pokonania łącznie około 33 000 kilometrów w obie strony, razem z transportem na miejscu. Tak daleki wyjazd jest niezbędny, aby wziąć udział w zaplanowanym na sobotę, 15 listopada, spotkaniu. Pierwszy gwizdek na stadionie w Nowej Kaledonii zabrzmi o godzinie 14:00 polskiego czasu.
Puchar Francji to rozgrywki czterech kontynentów
Ta niezwykła podróż jest możliwa dzięki unikalnej formule Pucharu Francji. Rozgrywki te obejmują nie tylko kluby z Francji kontynentalnej, ale również zespoły ze wszystkich francuskich terytoriów zamorskich, które stanowią część francuskiego systemu politycznego i piłkarskiego.
Z tego powodu turniej bywa nazywany rozgrywkami czterech kontynentów, łącząc Europę, Amerykę, Afrykę oraz Oceanię. Do rywalizacji dopuszczone są kluby m.in. z Gwadelupy, Martyniki, Gujany Francuskiej, Reunion, Majotty, Tahiti (Polinezja Francuska) czy właśnie Nowej Kaledonii.
Zwycięzcy lokalnych pucharów na tych terytoriach zdobywają prawo gry w siódmej rundzie Coupe de France, gdzie trafiają na rywali z kontynentu. Co ciekawe, choć terytoria te są politycznie częścią Francji, ewentualny triumf drużyny zamorskiej w całych rozgrywkach nie gwarantuje jej gry w europejskich pucharach.
Zwycięzca Coupe de France kwalifikuje się do Ligi Europy, jednak obecne przepisy UEFA w praktyce uniemożliwiają start klubom spoza kontynentu europejskiego. W takim przypadku prawo gry w Europie najprawdopodobniej przypadłoby finaliście lub innej drużynie z ligi francuskiej.

