Przyszłość Maxa Verstappena w Formule 1 wciąż budzi ogromne emocje. Choć Holender oficjalnie pozostaje kierowcą Red Bulla, jego ojciec Jos wywołał lawinę spekulacji, wymieniając Ferrari jako jedną z opcji dla swojego syna. Teraz były kierowca włoskiej stajni, Eddie Irvine, ostrzega czterokrotnego mistrza świata przed popełnieniem „błędu Hamiltona”.

W skrócie:
- Jos Verstappen wymienił trzy opcje dla syna: Red Bull, Mercedes i Ferrari
- Eddie Irvine ostrzega Verstappena przed zbyt późnym przejściem do Ferrari – jak Lewis Hamilton
- Były kierowca Ferrari zaleca Maxowi naśladowanie ścieżki Michaela Schumachera, który przeszedł do włoskiej ekipy jako mistrz świata i zbudował zespół od podstaw
Ferrari jako nowa opcja dla Verstappena
Przez długie tygodnie świat Formuły 1 żył spekulacjami o możliwym przejściu Maxa Verstappena do Mercedesa. Ekipa Toto Wolffa otwarcie wyrażała zainteresowanie pozyskaniem czterokrotnego mistrza świata, który ma kontrakt z Red Bullem do 2028 roku, ale z klauzulą umożliwiającą wcześniejsze rozwiązanie umowy. Verstappen jednak potwierdził, że pozostanie w austriackim zespole również w 2026 roku, kiedy to w F1 wejdą nowe przepisy dotyczące zarówno podwozia, jak i jednostek napędowych.
Nowe światło na sytuację rzucił niedawno Jos Verstappen, ojciec kierowcy. W jednym z wywiadów wymienił trzy opcje, które rozważają wraz z synem i menedżerem Raymondem Vermulenem: Red Bull, Mercedes i… Ferrari. Włączenie włoskiej stajni do tego grona wywołało prawdziwą sensację, szczególnie we Włoszech.
„Hamilton przyszedł, gdy był za stary”
Jeden z byłych kierowców Ferrari, Eddie Irvine, wicemistrz świata z 1999 roku, zabrał głos w sprawie potencjalnego transferu Verstappena. Północnoirlandzki kierowca poleca Holendrowi rozważenie oferty włoskiej stajni, ale jednocześnie przestrzega przed popełnieniem tego, co nazwał „błędem Hamiltona”.
„Problem z Lewisem Hamiltonem polega na tym, że przyszedł, gdy był już za stary” – stwierdził Irvine, odnosząc się do 40-letniego obecnie Brytyjczyka, który opuścił Mercedesa pod koniec 2024 roku, by dołączyć do Ferrari. „Zdobył siedem tytułów mistrza świata, więc zawsze płaci się jakąś cenę” – dodał były kierowca.
Schumacher jako wzór do naśladowania
Irvine radzi Verstappenowi, by nie czekał zbyt długo z decyzją: „Mam nadzieję, że Max nie będzie zwlekał tak długo„. Były kierowca przywołał przykład swojego byłego partnera zespołowego, Michaela Schumachera, który w 1996 roku jako aktualny mistrz świata opuścił Benettona, by przenieść się do Ferrari. Niemiec najpierw zbudował zespół od podstaw, a następnie od 2000 roku zdobył pięć kolejnych tytułów mistrzowskich.
„Jeśli Max przyjdzie, prawdopodobnie przyprowadziłby ze sobą najlepszych ludzi, tak jak zrobił to Michael w tamtym czasie” – ocenił Irvine, sugerując, że Verstappen mógłby powtórzyć sukces siedmiokrotnego mistrza świata.
Tymczasem Red Bull stoi przed poważnym wyzwaniem technologicznym. W 2026 roku zespół po raz pierwszy będzie producentem własnych silników, co według niektórych doniesień może sprawiać problemy. Verstappen, zwycięzca już 66 wyścigów Formuły 1, będzie miał w przyszłym sezonie doskonałą okazję, by ocenić układ sił w stawce przed wejściem nowych, rewolucyjnych przepisów.

