W Niemczech znów powraca temat obsady bramki w reprezentacji. Choć Marc-André ter Stegen od lat uchodzi za naturalnego następcę Manuela Neuera, to w opinii Hermanna Gerlanda, byłego trenera Bayernu Monachium, selekcjoner nie powinien eksperymentować.

„Jeśli chcemy sukcesu, musi bronić Neuer”
Gerland, legenda bawarskiego klubu i człowiek, który spędził ponad ćwierć wieku na ławce trenerskiej w Monachium, w rozmowie z niemieckimi mediami nie owijał w bawełnę.
– Neuer będzie grał jeszcze przez kilka lat. A jeśli Niemcy chcą coś osiągnąć, Nagelsmann musi postawić na najlepszego. A najlepszy to Manuel Neuer – podkreślił 71-latek.
Choć golkiper Barcelony przez lata cierpliwie czekał na swoją szansę, jego pozycja znów stoi pod znakiem zapytania. Ter Stegen w ostatnich miesiącach stracił nieco znaczenia w katalońskim klubie, a dodatkowo przeszedł operację pleców. To wszystko komplikuje jego drogę do statusu numeru jeden w kadrze.
Gerland zwrócił uwagę, że w przypadku bramkarza na mundialu kluczowe są doświadczenie i pewność siebie – a te wciąż gwarantuje Neuer, nawet mimo 39 lat na karku i oficjalnego ogłoszenia końca kariery w reprezentacji.
Były trener Bayernu nie zapomniał też o Hansim Flicku, obecnym szkoleniowcu Barcelony.
– Hansi był znakomitym trenerem i świetnym człowiekiem. Potrafił każdemu zawodnikowi wytłumaczyć, dlaczego nie gra. To najwyższy poziom – mówił Gerland.
Na koniec dodał anegdotę, że Flick zapraszał go z żoną do La Masii, ale odmówił, żartując:
– Po 55 latach na ławce trochę oszczędziłem, mogę sam sobie zapłacić za wycieczkę.


