Robin van Persie, legendarny napastnik Arsenalu i Manchesteru United, znalazł się w ogniu krytyki po debiucie swojego syna Shaqueela w przegranym 3:1 meczu Feyenoordu z Celtikiem. Decyzja o wprowadzeniu 19-latka w kluczowym momencie spotkania Ligi Europy wywołała kontrowersje. Holenderski trener tłumaczy się z wyboru, podkreślając, że działał jako szkoleniowiec, a nie ojciec.

W skrócie:
- Shaqueel van Persie zadebiutował w seniorskiej drużynie Feyenoordu, wchodząc na ostatnie 10 minut meczu Ligi Europy z Celtikiem
- Robin van Persie bronił swojej decyzji, twierdząc że działał jako trener szukający bramki, a nie jako ojciec
- Feyenoord przegrał 3:1 i znajduje się w kryzysie, przegrywając pięć z ostatnich sześciu meczów
Kontrowersyjny debiut w cieniu porażki
Czwartkowy wieczór w De Kuip miał być okazją dla Feyenoordu do przełamania fatalnej passy, ale zamiast tego przyniósł kolejną porażkę i falę krytyki pod adresem trenera. Celtic odwrócił losy meczu po wczesnym prowadzeniu gospodarzy – Ayase Ueda wprawdzie dał Feyenoordowi prowadzenie, ale gole Yang Hyun-Juna i Reo Hatate przed przerwą odwróciły sytuację.
To właśnie w desperackim poszukiwaniu wyrównania Robin van Persie sięgnął po kartę, która wzbudziła największe emocje – wprowadził na boisko swojego 19-letniego syna Shaqueela, zastępując Jordana Lotombę w 80. minucie. Decyzja spadła na holenderskiego trenera jak bumerang, szczególnie gdy minutę później Benjamin Nygren przypieczętował zwycięstwo Celtiku trzecim golem.
Młody van Persie nie zdołał oddać nawet jednego strzału w swoim debiucie, choć wygrał trzy pojedynki w powietrzu. Dla wielu krytyków było to zbyt mało, zbyt późno – i zbyt kontrowersyjnie, biorąc pod uwagę relacje rodzinne łączące zawodnika z trenerem.
„Podjąłem tę decyzję jako trener, nie jako ojciec”
Robin van Persie nie uciekał od trudnych pytań po meczu. Były napastnik reprezentacji Holandii stanowczo bronił swojego wyboru, podkreślając wyraźną granicę między rolą ojca a rolą szkoleniowca.
„Podjąłem tę decyzję jako trener, nie jako tata, ponieważ potrzebowaliśmy gola. Shaqueel to zawodnik, który potrafi strzelić bramkę z każdej pozycji. To był powód, dla którego go wprowadzłem” – wyjaśniał van Persie senior.
Dodał także: „Z punktu widzenia ojca, gdy twój syn debiutuje, to zawsze wyjątkowy moment. Ale nie byłem zajęty cieszeniem się tą chwilą, wykonywałem swoją pracę, tak jak robił to Shaqueel.”
Ta wypowiedź ujawnia interesującą dynamikę relacji między ojcem a synem w zawodowym środowisku piłkarskim. Van Persie podkreślił, że ustalili te zasady już kilka lat temu, gdy po raz pierwszy zaczęli współpracować. „Sposób, w jaki postrzegam Shaqueela, to jeden z zawodników” – zaznaczył trener Feyenoordu. „To jest to, na co oboje zgodziliśmy się kilka lat temu, kiedy już razem pracowaliśmy.”
Kryzys Feyenoordu pogłębia się
Porażka z Celtikiem to część znacznie szerszego problemu, z którym boryka się Rotterdam. Feyenoord przegrał pięć z ostatnich sześciu meczów we wszystkich rozgrywkach, w tym z PSV w Eredivisie i VfB Stuttgart w Lidze Europy. To alarmujący spadek formy dla klubu, który jeszcze niedawno miał ambicje walki o najwyższe cele.
Statystyki wyjazdowe holenderskiego zespołu są szczególnie niepokojące – ostatnie dwie konfrontacje na obcych boiskach przyniosły porażki ze Stuttgartem i Go Ahead Eagles. Ostatnie zwycięstwo na wyjeździe to aż 7:0 z Heraclesem w zeszłym miesiącu, co pokazuje, jak drastyczna jest obecna huśtawka nastrojów.
W tym kontekście decyzja o wprowadzeniu niedoświadczonego 19-latka w kluczowym momencie meczu wydaje się jeszcze bardziej ryzykowna. Shaqueel van Persie, urodzony w Londynie zawodnik, który przeszedł przez akademie Manchesteru City, Fenerbahce i Feyenoordu, podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt dopiero w 2022 roku. Reprezentował Holandię na poziomie U-16 i U-17, ale ten debiut w pierwszym zespole przyszedł w prawdziwym chrzcie bojowym.
„Jestem dumny z Shaqueela, ponieważ, jak każdy zawodnik, który debiutuje, przeszedł cały proces, zanim doszedł do tego momentu. Ciężko pracował, zasłużył na to i dla niego to wyjątkowa chwila” – podsumował Robin van Persie, zapowiadając, że dopiero w domu pozwoli sobie na świętowanie tego rodzinnego osiągnięcia.
