Przed odejściem Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii do FC Porto mówiło się o pobitym rekordzie transferowym Ekstraklasy. Okazuje się, że rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej. Wiadomo już, jakie konkretne kwoty pojawiły się w umowie pomiędzy stronami w polsko-portugalskiej transakcji.

Mit o 12 milionach obalony. Jagiellonia uległa twardym warunkom FC Porto
Szczegółowa analiza struktury finansowej transferu Oskara Pietuszewskiego wykazuje istotne rozbieżności względem wcześniejszych doniesień medialnych. FC Porto ogłosiło, że łączna kwota operacji zamyka się w 10 milionach euro, przy czym jest to suma zawierająca już wszelkie dodatkowe bonusy.
W praktyce oznacza to, że kwota gwarantowana, którą Jagiellonia otrzyma bezpośrednio za zawodnika, jest niższa od wspomnianych 10 milionów, a tym bardziej od kwoty rzędu 12-13 milionów, które pojawiały się w spekulacjach transferowych.
Szacunkowe wyliczenia wskazują, iż realna podstawa może oscylować w granicach 7–8 milionów euro, podczas gdy pozostałe 2–3 miliony stanowią zmienne uzależnione od przyszłych sukcesów sportowych piłkarza, takich jak liczba występów, zdobyte bramki czy wywalczone awanse.
Kontrakt zawiera również klauzulę odstępnego w wysokości 60 milionów euro. Zapis ten zabezpiecza interesy portugalskiego klubu, wyznaczając cenę, po której Porto będzie zobligowane do sprzedaży zawodnika w przypadku pojawienia się konkretnej oferty. Dla Jagiellonii parametr ten nie ma znaczenia w kontekście bieżącego zastrzyku gotówki, a jedynie definiuje pułap przyszłej transakcji.
Jagiellonia zapewniła sobie natomiast zastrzyk gotówki przy kolejnym ewentualnym transferze zawodnika. Strony ustaliły, że polskiemu klubowi przysługiwać będzie 10% od kwoty bazowej następnej sprzedaży, a nie – jak to często bywa w podobnych kontraktach – od wypracowanego zysku (nadwyżki). Oznacza to, że przy ewentualnym odejściu Pietuszewskiego z FC Porto za kwotę rzędu 50 milionów euro, do białostockiego klubu wpłynie 5 milionów euro, niezależnie od kosztów poniesionych wcześniej przez Portugalczyków.
Oczywiście, nie jest powiedziane, że Pietuszewski zostanie kiedykolwiek sprzedany przez portugalski klub, a już na pewno nie ma gwarancji, iż Polak odejdzie z niego za ogromne pieniądze. Wiele zależeć będzie od jego postawy w najbliższej przyszłości.
Ujawnienie warunków porozumienia spotkało się z krytycznym odbiorem ze strony kibiców, którzy w mediach społecznościowych wprost używają określenia „kompromitacja”. Główne zarzuty dotyczą faktu, że realna kwota gwarantowana nie tylko nie pobiła rekordu Ekstraklasy, ale okazała się znacznie skromniejsza od zapowiadanych wcześniej 12 milionów euro. „To za mało, jak za taki talent!” – pisze jeden z fanów białostockiego klubu.

