Jake Paul może mieć złamaną szczękę w dwóch miejscach po brutalnym nokaucie od Anthony’ego Joshuy, ale jego konto bankowe z pewnością nie odczuło żadnego bólu. Amerykański youtuber zarobił astronomiczną sumę za niespełna 17 minut w ringu, co czyni tę porażkę jedną z najbardziej opłacalnych w historii boksu. Liczby są tak zawrotne, że trudno w nie uwierzyć.

W skrócie:
- Jake Paul zarobił 92 miliony dolarów za walkę z Anthonym Joshuą, która trwała zaledwie 16 minut i 31 sekund
- Youtuber poniósł drugą porażkę w karierze zawodowej, zostając znokautowany w szóstej rundzie z podwójnym złamaniem szczęki
- Mimo druzgocącej porażki, Paul zebrał pochwały za odwagę zmierzenia się z aktywnym, światowej klasy pięściarzem
Prawie 100 milionów za kwadrans pracy, brzmi jak science fiction
Gdy Anthony Joshua posłał Jake’a Paula na deski w szóstej rundzie, wielu kibiców odetchnęło z ulgą. W końcu porządek świata został przywrócony, a prawdziwy mistrz pokazał influencerowi jego miejsce w szeregu. Ale czy Paul naprawdę przegrał? Jeśli spojrzymy na jego wynagrodzenie, odpowiedź brzmi: absolutnie nie.
92 miliony dolarów. To kwota, którą Jake Paul zainkasował za piątkową walkę. Dla porównania, wielu zawodowych bokserów z wieloletnim stażem nigdy nie zobaczy nawet ułamka tej sumy w całej swojej karierze. Paul walczył dokładnie 16 minut i 31 sekund, co oznacza, że zarabiał około 5,6 miliona dolarów za każdą minutę spędzoną w ringu. To ponad 93 tysiące dolarów za sekundę.
Liczby te stawiają zarobki Paula w zupełnie innej lidze niż większość sportowców. Nawet jego poprzednia walka z Mikiem Tysonem, która również przyniosła mu krocie, blednie w porównaniu z tym, co wyciągnął za konfrontację z Joshuą. Mechanizm jest prosty, Paul wie, jak generować zainteresowanie, jak budować hype i jak przekształcić swoją popularność w social mediach w realne pieniądze.
Złamana szczęka, ale pełny portfel
Walka przebiegła dokładnie tak, jak przewidywali eksperci. Paul, świadomy przewagi fizycznej i doświadczenia Joshuy, starał się wykorzystać większy ring i ciągle się poruszał, unikając niszczycielskich ciosów Brytyjczyka. Strategia działała przez pięć rund, ale w szóstej odsłonie legendarny prawy prosty AJ trafił cel z pełną mocą.
Skutki były natychmiastowe i brutalne. Paul runął na deski, a później okazało się, że doznał podwójnego złamania szczęki. To kontuzja, która wymaga długiego leczenia i może wpłynąć na przyszłość jego kariery bokserskiej. Dla wielu byłaby to traumatyczna porażka, koniec marzeń o wielkości w ringu. Dla Paula? Prawdopodobnie tylko kolejny rozdział w jego medialnej narracji.
Co ciekawe, mimo że Paul jest powszechnie nielubianą postacią w świecie boksu, jego występ przeciwko Joshui spotkał się z nieoczekiwanymi pochwałami. Wielu komentatorów, w tym sam Donald Trump, doceniło odwagę youtubera, który zdecydował się zmierzyć z aktywnym, światowej klasy zawodnikiem, zamiast wybierać kolejnych emerytowanych lub mniej wymagających rywali.
Biznes, nie sport
Jake Paul od początku swojej bokserskiej przygody budził kontrowersje. Krytycy zarzucali mu, że wybiera słabych przeciwników, że jego walki to bardziej show niż prawdziwy sport, że degraduje szlachetną sztukę boksu. Ale Paul zawsze miał jasny cel, zarabianie pieniędzy i budowanie marki.
I trzeba przyznać, że w tym aspekcie jest mistrzem. Jego walki generują ogromną oglądalność, przyciągają sponsorów i wywołują dyskusje w mediach społecznościowych. Czy to sprawia z niego wielkiego boksera? Absolutnie nie. Czy czyni go to genialnym biznesmenem? Bez wątpienia.
Porażka z Joshuą to druga przegrana w zawodowej karierze Paula, który boksuje profesjonalnie zaledwie od pięciu lat. Dla tradycyjnego pięściarza byłoby to poważne ostrzeżenie, sygnał, że może czas przemyśleć swoją przyszłość w sporcie. Dla Paula to prawdopodobnie tylko kolejna okazja do stworzenia narracji o powrocie, o pokonywaniu przeciwności, o udowadnianiu krytykom, że się mylą.
