Karuzela transferowa nabiera tempa, a w jej centrum znalazł się jeden z najgorętszych talentów Bundesligi, Karim Adeyemi. Gwiazdor Borussii Dortmund swoimi występami przyciągnął uwagę dwóch potęg finansowych z Premier League. Chelsea oraz Newcastle United ostrzą sobie zęby na niemieckiego skrzydłowego, ale BVB nie zamierza oddawać go za bezcen. Negocjacje zapowiadają się na twarde i bezkompromisowe, a kwota wywoławcza może odstraszyć nawet najbogatszych.

W skrócie:
- Borussia Dortmund ustaliła cenę za Karima Adeyemiego na poziomie 65-70 milionów euro.
- Głównymi zainteresowanymi klubami z Premier League są Chelsea i Newcastle United.
- W ubiegłym sezonie Adeyemi zanotował 23 punkty w klasyfikacji kanadyjskiej (12 goli i 11 asyst), co czyni go jednym z kluczowych graczy BVB.
Cena zaporowa? Niemcy dyktują warunki gigantom z Premier League
Zatrzymajcie się na chwilę, bo kwota, o której mowa, naprawdę zwala z nóg. Według niemieckiego dziennika BILD, Borussia Dortmund postawiła sprawę jasno: rozmowy w sprawie transferu Karima Adeyemiego zaczną się dopiero wtedy, gdy na stole pojawi się oferta rzędu 65-70 milionów euro. To sygnał dla Chelsea i Newcastle, że jeśli chcą pozyskać 23-letniego zawodnika, muszą głęboko sięgnąć do kieszeni. Postawa niemieckiego klubu nie dziwi. Adeyemi, który trafił do Dortmundu z Red Bull Salzburg latem 2022 roku, z sezonu na sezon staje się coraz ważniejszą postacią w zespole.
W zeszłym sezonie ten wszechstronny zawodnik, mogący grać na całej szerokości ataku, wystąpił w 41 meczach we wszystkich rozgrywkach, wliczając w to Klubowe Mistrzostwa Świata. Jego statystyki mówią same za siebie: 12 bramek i 11 asyst. Taka produktywność i elastyczność taktyczna to magnes na największe kluby Europy. Dortmund, z dyrektorami Larsem Rickenem i Sebastianem Kehlem na czele, nie ma presji na sprzedaż, zwłaszcza że kontrakt Adeyemiego obowiązuje aż do lata 2027 roku.
65 milionów za Gittensa to drogowskaz. Adeyemi będzie „lepszym Rashfordem” dla Newcastle?
Ktoś mógłby zapytać: skąd tak wygórowana cena? Odpowiedź jest prosta i Borussia ma w ręku mocny argument. Niedawno sprzedali do tej samej Chelsea innego skrzydłowego, Jamiego Gittensa, za 65 milionów euro. Logika podpowiada, że skoro Gittens był tyle wart, to Adeyemi, który jest bardziej ugruntowanym i kluczowym graczem pierwszego zespołu, nie może kosztować mniej. Pytanie brzmi, czy Chelsea, która właśnie wzmocniła flanki Gittensem, zdecyduje się na kolejny tak ogromny wydatek na podobnej pozycji.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Newcastle United. Eddie Howe, mimo posiadania kilku opcji na skrzydłach, szuka zawodnika z „czynnikiem X” – kogoś, kto jednym zwodem potrafi zdestabilizować całą obronę rywala. „Sroki” prowadzą rozmowy w sprawie Marcusa Rashforda, ale to właśnie Adeyemi, ze swoją dynamiką i nieprzewidywalnością, mógłby okazać się znacznie lepszym i bardziej perspektywicznym elementem ich projektu. Dla Newcastle to może być wybór między znaną marką a graczem, który idealnie wpisuje się w nową wizję zespołu. Jedno jest pewne – tanio nie będzie.

