Śledztwo w sprawie korupcji w polskiej III lidze zostało zawieszone przez prokuraturę po ponad dwóch latach od ujawnienia skandalu. Główny podejrzany, Mykyta Wowczenko, opuścił Polskę i mimo sformułowania zarzutów, śledczy nie mogą ich przedstawić, bo nie wiedzą, gdzie przebywa były piłkarz Chemika Police. Mimo dowodów, sprawa utknęła w martwym punkcie.

W skrócie:
- Prokuratura zawiesiła śledztwo w sprawie korupcji w III lidze, bo nie może znaleźć głównego podejrzanego
- Mykyta Wowczenko, były piłkarz Chemika Police, miał namawiać innych zawodników do ustawiania meczów
- Za ustawianie meczów grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia
Korupcja w niższych ligach – afera, która przycichła
Pod koniec 2022 roku TVP Sport ujawniło sprawę ustawiania meczów i zdarzeń boiskowych w polskiej III lidze. Dziennikarze opisali, jak nietypowe sytuacje na boisku idealnie pokrywały się z zakładami bukmacherskimi stawianymi przez graczy na całym świecie. Jednym z najbardziej rażących przykładów był mecz Concordii Elbląg z Pilicą Białobrzegi, w którym w pierwszej połowie padły trzy bramki po trzech podyktowanych rzutach karnych – dokładnie jak przewidywali typujący.
Polski Związek Piłki Nożnej zareagował na doniesienia medialne i po wewnętrznym śledztwie ustalił, że proceder organizowany był głównie przez zawodników z Ukrainy. W konsekwencji federacja zawiesiła dwóch piłkarzy: Mykytę Wowczenkę z Chemika Police oraz Ihora Radchenkę z Concordii Elbląg. Dziennikarze dotarli nawet do korespondencji, w której Wowczenko namawiał rodaka do udziału w procederze, pisząc: „Nigdy nie jest za późno, by zacząć”.
Zarzuty bez podejrzanego – prokuratorski pat
Prokuratura w Szczecinie prowadziła śledztwo w tej sprawie i doszła do konkretnych wniosków. Sformułowano zarzuty wobec głównego podejrzanego za czyn z art. 46 ust. 2 ustawy o sporcie. Przepis ten dotyczy udzielania lub obiecywania korzyści majątkowej w zamian za nieuczciwe zachowanie wpływające na wynik lub przebieg zawodów sportowych.
– W sprawie sporządzono postanowienie o przedstawieniu zarzutów wobec ustalonej osoby za czyn z art. 46 ust. 2 ustawy z dnia 25.06.2010 r. o sporcie. Śledztwo jest zawieszone, ponieważ nie można wykonać czynności procesowych z podejrzanym – poinformowała Julia Szozda, rzecznik szczecińskiej prokuratury.
Problem polega na tym, że Mykyta Wowczenko, główny podejrzany i organizator procederu, zniknął. Po zawieszeniu przez PZPN opuścił Polskę, ale według nieoficjalnych informacji, nie porzucił swojej nielegalnej działalności. Początkowo miał przenieść się do Finlandii, a następnie do Pragi, skąd podobno kilkakrotnie przyjeżdżał do Polski.
Za czyn, o który jest podejrzewany – udzielanie korzyści majątkowej w zamian za nieuczciwe zachowanie wpływające na wynik sportowy – grozi kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności. Jednak bez możliwości postawienia zarzutów bezpośrednio podejrzanemu, prokuratura pozostaje bezsilna.
Ustawki w niższych ligach – problem, który wraca
Sprawa ustawiania meczów w III lidze pokazuje, że problem korupcji w polskiej piłce nożnej nie został całkowicie wyeliminowany po głośnej aferze z pierwszej dekady XXI wieku. Szczególnie narażone są niższe ligi, gdzie monitoring i kontrola są słabsze, a piłkarze zarabiają znacznie mniej niż ich koledzy z Ekstraklasy.
Co ciekawe, proceder nie ograniczał się tylko do ustawiania wyników całych meczów, ale często dotyczył konkretnych zdarzeń boiskowych – liczby bramek, rzutów karnych czy kartek, co jest trudniejsze do wykrycia, a jednocześnie łatwiejsze do zrealizowania przez nieuczciwych zawodników.
Zawieszenie śledztwa oznacza, że sprawa pozostanie nierozwiązana, dopóki prokuratura nie ustali miejsca pobytu głównego podejrzanego. Tymczasem kibice i uczciwi piłkarze III ligi mogą tylko zastanawiać się, czy oglądane przez nich mecze są rozgrywane zgodnie z zasadami fair play.
Źródło: sport.tvp.pl

