Manchester United stoi przed poważnym problemem finansowym jeszcze zanim rozpocznie się kolejny sezon. Mistrzostwa Świata 2026 w Ameryce Północnej skutecznie torpedują plany prestiżowego tournée przedsezonowego Czerwonych Diabłów, a to oznacza stratę rzędu 10 milionów funtów. Czy United znajdzie sposób, by zrekompensować tę lukę w budżecie?

W skrócie:
- Manchester United straci około 10 milionów funtów z powodu kolizji terminów Mundialu 2026 z planowanym tournée przedsezonowym
- Czerwone Diabły rozważają alternatywne rozwiązania, w tym towarzyskie mecze w Arabii Saudyjskiej
- Zespół Rubena Amorima wraca do formy po trudnym początku sezonu, notując cztery ligowe mecze bez porażki
Mundial 2026 demoluje plany finansowe United
Kiedy FIFA ogłaszała harmonogram Mistrzostw Świata 2026, nikt na Old Trafford nie spodziewał się, że to właśnie ta impreza stanie się koszmarem dla działu finansowego klubu. A jednak. Mundial startuje 11 czerwca 2026 roku, zaledwie 18 dni po zakończeniu sezonu Premier League, który dobiegnie końca 24 maja. To okno czasowe jest po prostu za małe, by Manchester United mógł zorganizować tradycyjne, przynoszące fortunę tournée po Azji czy Stanach Zjednoczonych.
Według informacji Daily Mail, Czerwone Diabły liczyły na powtórkę z zeszłorocznego sukcesu, kiedy to wyprawy do Malezji i Hongkongu przyniosły klubowi okrągłe 10 milionów funtów czystego zysku. To nie tylko kwestia pieniędzy – takie tournée to także budowanie marki, kontakt z fanami na całym świecie i realizacja zobowiązań sponsorskich. Teraz wszystko to leci w diabły.
„Decyzja jest już wewnętrznie opisywana jako koszmar logistyczny, który może potencjalnie mieć efekt domina zarówno na finanse, jak i zaangażowanie fanów” – donosi Daily Mail.
Problem jest złożony. Finalny mecz Mundialu odbędzie się 19 lipca na MetLife Stadium w New Jersey – dokładnie w czasie, gdy United tradycyjnie rozpoczyna swoje przedsezonowe przygotowania i tournée. Dział handlowy klubu spędził ostatnie tygodnie na symulacjach, próbując określić, czy Mundial całkowicie nasyci zainteresowanie futbolem na rynku amerykańskim. Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie tak.
Arabia Saudyjska jako plan ratunkowy?
Skoro Ameryka odpada, a Azja jest problematyczna ze względu na timing, Manchester United zaczyna rozglądać się za alternatywami. I tu wchodzi Bliski Wschód, konkretnie Arabia Saudyjska. Klub historycznie przyciągał tam ogromne tłumy i potężne kontrakty sponsorskie, więc rozważane są różne opcje – nawet tak kontrowersyjne jak mecz towarzyski w środku sezonu.
Takie rozwiązanie nie jest bez precedensu, choć zawsze budzi mieszane uczucia wśród kibiców i ekspertów. Z jednej strony – kasa. Z drugiej – dodatkowe obciążenie dla już zmęczonych zawodników i pytania o priorytety klubu. Czy naprawdę chodzi o sportowe przygotowania, czy tylko o pieniądze?
Rozmowy w tej sprawie podobno już trwają. United desperacko potrzebuje każdej możliwej złotówki, szczególnie po tym jak brak kwalifikacji do tegorocznej Ligi Mistrzów kosztował klub około 100 milionów funtów straty potencjalnych przychodów. Do tego dochodzi 10-milionowa kara zapłacona Adidasowi – efekt klauzuli wydajnościowej w rekordowym kontrakcie na koszulki. Presja na działy komercyjne i operacyjne jest ogromna.
Jest też rosnący apetyt na powrót do Azji latem przyszłego roku. Szczególnie po trzech kolejnych przedsezonowych tournée w Stanach Zjednoczonych, będących częścią 60-milionowego kontraktu ze Snapdragonem wartego 78 milionów dolarów rocznie. Może czas zróżnicować trochę geografię, nawet jeśli terminy są ciasne?
Amorim buduje formę, mimo wszystko
Podczas gdy w zarządzie toczą się gorączkowe dyskusje o finansach, na boisku w końcu zaczyna się dziać coś dobrego. Po fatalnym początku sezonu, w którym United wygrał zaledwie dwa z siedmiu pierwszych meczów, drużyna Rubena Amorima się stabilizuje. Czerwone Diabły są niepokonane w czterech ostatnich ligowych spotkaniach, a dramatyczny remis 2:2 z Nottingham Forest pokazał charakter zespołu.
Portugalski szkoleniowiec powoli przekształca United w bardziej spójną, ciężej pracującą jednostkę, wprowadzając subtelne modyfikacje do swojej ulubionej formacji 3-4-3. Efekty przychodzą stopniowo, ale są widoczne. Zespół zajmuje ósmą pozycję w tabeli, ale jest tylko dwa punkty za drugim miejscem, które zajmuje Manchester City. To dowód, że progres jest realny.
Jason Wilcox w wywiadzie dla klubowego podcastu Inside Carrington był optymistyczny:
„Ruben ma bardzo jasną wizję. Jest o wiele bardziej elastyczna niż ludzie jej przypisują. Musimy zacząć od końca i zrozumieć, że model gry, sposób w jaki Manchester United gra, jest naprawdę ważny. Musimy złożyć kawałki układanki razem. Chcielibyśmy mieć wszystkie elementy na miejscu, gdzie widzimy bardzo wyraźny obraz, ale podczas budowania tego obrazu jest jeszcze trudniej, gdy przegrywasz mecze, bo ludzie zaczynają kwestionować rzeczy. Ale ja, Ruben, Omar i właściciele jesteśmy naprawdę zgodni co do kierunku, i to jest bardzo ważne.”
Kolejnym wyzwaniem jest wyjazdowy hit z Tottenham Hotspur – tym samym zespołem, który pozbawił United trofeum w finale Ligi Europy w zeszłym sezonie. Dla podopiecznych Amorima to nie tylko rewanż, ale szansa na utrzymanie momentum w kampanii, która wymagała już wiele odporności. Mecz zaplanowany jest na 8 listopada o 13:30, tuż przed przerwą reprezentacyjną.

