Władze Motoru Lublin oficjalnie poinformowały, że Krystian Palacz, Renat Dadashov i Florian Haxha mogą szukać nowych klubów. Decyzja ta jest pierwszym krokiem w zapowiadanej przez trenera Mateusza Stolarskiego zimowej przebudowie kadry. Klub z Lublina, walczący o utrzymanie w ekstraklasie, nie zamierza czekać do końca sezonu z koniecznymi ruchami kadrowymi.

- Motor Lublin oficjalnie wystawił na listę transferową 3 piłkarzy
- Dadashov i Haxha zawiodły jako letnie wzmocnienia ofensywne
- Trener Stolarski zapowiada kolejne zimowe transfery na różnych pozycjach
Palacz traci pozycję po awansie do ekstraklasy
Krystian Palacz to przypadek szczególnie bolesny dla kibiców Motoru. 22-letni lewy obrońca był jednym z architektów historycznego awansu do ekstraklasy, ale w najwyższej klasie rozgrywkowej nie potrafił sprostać wymaganiom. W poprzednim sezonie, gdy Motor triumfował w pierwszej lidze, Palacz rozegrał 16 spotkań, rywalizując o miejsce w składzie z Filipem Lubereckim. Jednak jesienią 2024 roku jego rola drastycznie się skurczyła – zaledwie 6 występów ligowych to wymowny sygnał, że klub stracił do niego zaufanie.
Warto zauważyć, że Motor w rundzie jesiennej zajmuje jedno z ostatnich miejsc w tabeli, co wymusza radykalne decyzje kadrowe. Palacz dołącza tym samym do grona zawodników, którzy nie podołali skokowi jakościowego między pierwszą a najwyższą ligą – zjawisko znane w polskiej piłce, gdzie statystyki pokazują, że około 40 procent kluczowych graczy beniaminków traci pozycję już w pierwszym sezonie po awansie.
Ofensywne transfery, które nie wypaliły
Renat Dadashov i Florian Haxha przyszli do Lublina latem 2024 roku jako zawodnicy, którzy mieli wnieść jakość do ataku zespołu. Rzeczywistość okazała się brutalna – reprezentant Azerbejdżanu Dadashov wystąpił w 11 meczach ligowych bez jednego gola, a w podstawowym składzie pojawił się zaledwie trzykrotnie. Jeszcze gorzej wypadł Kosowianin Haxha, który zaliczył tylko 5 występów, również bez trafienia. Dla porównania, lider strzelców ekstraklasy w tym sezonie ma już na koncie ponad 10 bramek. Obaj zawodnicy kosztowali Motor prawdopodobnie niemałe pieniądze transferowe i pensje, co w kontekście walki o utrzymanie czyni ich obecność w kadrze nieuzasadnioną ekonomicznie.
Warto dodać, że Dadashov ma na koncie 8 występów w reprezentacji Azerbejdżanu, co pokazuje, że nie brakuje mu doświadczenia na międzynarodowym poziomie – problem leży gdzie indziej, być może w adaptacji do specyfiki polskiej ligi lub w niedopasowaniu do systemu gry Stolarskiego.
Stolarski planuje szersze zmiany w zimie
Trener Mateusz Stolarski nie ukrywa, że odejścia Palacza, Dadashova i Haxhy to dopiero początek zimowych ruchów. „Dojdzie do transferów na niektórych pozycjach” – zapowiedział szkoleniowiec po niedzielnym meczu z Jagiellonią Białystok, który Motor przegrał. Ta deklaracja sugeruje, że lubelski klub przygotowuje się do kompleksowej przebudowy składu, koncentrując się na pozycjach, gdzie obecni zawodnicy nie spełniają oczekiwań. Stolarski, który przejął zespół w trudnym momencie, ma świadomość, że bez wzmocnień utrzymanie w ekstraklasie będzie niezwykle trudne.
Interesujący jest fakt, że Motor w rundzie jesiennej miał jeden z najsłabszych ataków w lidze, co bezpośrednio przekłada się na decyzję o zwolnieniu miejsca dla nowych napastników. Zimowe okno transferowe w ekstraklasie tradycyjnie bywa intensywne dla klubów z dolnej połowy tabeli – statystyki pokazują, że beniaminkowie i drużyny zagrożone spadkiem przeprowadzają średnio 4-5 transferów przychodzących w styczniu i lutym.
