FC Barcelona w wielkim stylu rozpoczęła obronę tytułu mistrzowskiego, pokonując na wyjeździe RCD Mallorca 3:0 w pierwszej kolejce LaLiga. Gospodarze skomplikowali sobie życie, kończąc mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Morlanes’a i Muriqiego. Wisienką na torcie okazał się gol Lamine Yamala w doliczonym czasie, który był spektakularną odpowiedzią na prowokację ze strony Jana Salasa.

W skrócie:
- Barcelona rozpoczęła obronę mistrzowskiego tytułu od pewnego zwycięstwa 3:0 nad Mallorcą
- Gospodarze zostali osłabieni dwiema czerwonymi kartkami już w pierwszej połowie
- Lamine Yamal odpowiedział na prowokację Jana Salasa efektownym golem w doliczonym czasie gry
Mallorca sama się pogrążyła
Spotkanie na Son Moix praktycznie rozstrzygnęło się już w pierwszej połowie. Barcelona szybko objęła prowadzenie – w 6. minucie Lamine Yamal, który już wcześniej udowodnił swoją przewagę szybkościową nad Johanen Mojicą, dośrodkował piłkę na dalszy słupek, gdzie Raphinha bez trudu skierował ją głową do siatki.
Prowadzenie rozluźniło Katalończyków, którzy w 22. minucie podwyższyli na 2:0 za sprawą precyzyjnego strzału Ferrana Torresa. Gdy wydawało się, że Mallorca może jeszcze wrócić do gry, gospodarze kompletnie stracili głowy. Najpierw Morlanes, który wcześniej otrzymał żółtą kartkę za protesty, bezmyślnie sfaulował Lamine Yamala i w 32. minucie opuścił boisko po drugiej żółtej kartce.
Sześć minut później sytuacja Mallorki stała się dramatyczna – Muriqi spóźnił się do piłki i wbił korki w głowę interweniującego bramkarza Barcelony Joana Garcíi. Po analizie VAR sędzia wyciągnął czerwoną kartkę, co oznaczało, że gospodarze musieli radzić sobie w dziewiątkę przez ponad połowę meczu.
Barcelona kontroluje, lecz traci impet
Hansi Flick, który do wyjściowej jedenastki w porównaniu z meczem przeciwko Como wprowadził tylko jedną zmianę (Ferran Torres za Rashforda), mógł być zadowolony z postawy swoich zawodników w pierwszej połowie. Jednak gra w przewadze dwóch zawodników paradoksalnie nie wyszła Barcelonie na dobre.
Po przerwie tempo spotkania znacząco spadło. Barcelona zdominowała posiadanie piłki, ale brakowało jej intensywności i pomysłu na sforsowanie mocno zagęszczonej defensywy Mallorki. Trener gospodarzy, Jagoba Arrasate, dokonał trzech zmian w przerwie, by chronić zawodników z żółtymi kartkami, a jego zespół skupił się wyłącznie na defensywie.
Mimo kilku prób ze strony Barcelony, w tym uderzenia Daniego Olmo w słupek, wynik 0:2 utrzymywał się do końcówki meczu. Wydawało się, że obie drużyny zawarły niepisany pakt o nieagresji i spokojnym dograniu spotkania do końca.
Prowokacja, która obróciła się przeciwko Mallorce
Wszystko zmieniło się w doliczonym czasie gry, gdy Jan Salas popełnił błąd, którego zapewne długo będzie żałował. Pomocnik Mallorki zdecydował się na konfrontację z Lamine Yamalem, prowokując młodą gwiazdę Barcelony. Ta prowokacja obudziła w 17-latku instynkt zabójcy, przypominający czasami Lionela Messiego.
Mając zaledwie kilka minut na odpowiedź, Yamal postanowił zemścić się w najlepszy możliwy sposób – poprzez futbol. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry popisał się efektownym rajdem i precyzyjnym strzałem, ustalając wynik spotkania na 3:0. Jego celebracja była wymowna – nie zapomniał o prowokacji Salasa.
Barcelona zaczyna więc sezon tak, jak zakończyła poprzedni – od zwycięstwa, pokazując, że nadal znajduje się o dwa poziomy wyżej od konkurencji. Młody Lamine Yamal po raz kolejny udowodnił, że nie warto z nim zadzierać, bo potrafi odpowiedzieć w najboleśniejszy dla rywali sposób – zdobywając bramki.

