FC Porto nie dało żadnych szans zespołowi Rio Ave, wygrywając pewnie 3:0 w 6. kolejce Liga Portugal Betclic. Polscy obrońcy, Jakub Kiwior i Jan Bednarek, rozegrali pełne 90 minut, imponując spokojem i skutecznością w defensywie. Biało-czerwoni stoperzy mogą zapisać ten mecz na plus, notując kolejne czyste konto i utrzymując imponującą 90-procentową celność podań.

W skrócie:
- FC Porto pokonało Rio Ave 3:0 po bramkach Rosario, Agéhowy i Veigi
- Kiwior i Bednarek rozegrali pełne 90 minut, utrzymując wysoką, 90-procentową skuteczność podań
- W bramce Rio Ave wystąpił inny Polak – Cezary Miszta, który nie miał szans przy żadnej z trzech bramek
Popisowy mecz Porto z polskim duelem w tle
FC Porto nie pozostawiło cienia wątpliwości, kto jest lepszym zespołem w starciu z Rio Ave. Gospodarze byli kompletnie bezradni wobec ofensywnej siły Smoków. Strzelanie rozpoczął Pablo Rosario, który jako pierwszy wpisał się na listę strzelców. Niedługo później Samu Agéhowa podwyższył prowadzenie, a tuż po przerwie, w 52. minucie, Gabri Veiga ustalił wynik spotkania na 3:0.
Mecz był szczególnie interesujący dla polskich kibiców, bowiem w obu zespołach wystąpili reprezentanci Polski. W Porto pełne 90 minut rozegrali Jakub Kiwior i Jan Bednarek, tworząc solidny duet środkowych obrońców. Po przeciwnej stronie między słupkami stanął Cezary Miszta, który mimo puszczonych trzech bramek, nie można mu zarzucić większych błędów.
Polski mur nie do przejścia
Zarówno Kiwior, jak i Bednarek pokazali, dlaczego trener Porto na nich stawia. Duet polskich stoperów praktycznie nie dał żadnych szans napastnikom Rio Ave na stworzenie groźnych sytuacji. Statystyki mówią same za siebie – obaj zanotowali celność podań na poziomie aż 90%, co świadczy o ich pewności w rozegraniu piłki.
Jan Bednarek, choć nie wygrał żadnego bezpośredniego pojedynku, był bardzo skuteczny w interwencjach powietrznych. Kilkukrotnie posyłał również precyzyjne długie piłki, napędzając akcje ofensywne swojego zespołu. Jakub Kiwior z kolei miał jeszcze mniej pracy, ale gdy już był potrzebny, nie zawodził. Wykonał kilka kluczowych wybić oraz zablokował parę strzałów, skutecznie neutralizując próby ataków rywali.
Legijne akcenty na boisku w Portugalii
Spotkanie dostarczyło także dodatkowych polskich i legijnych akcentów. W bramce Rio Ave wystąpił Cezary Miszta, który mimo puszczonych trzech goli, nie można mu przypisać winy przy żadnym z nich. Polski bramkarz robił co mógł, by powstrzymać ataki Porto, ale jakość rywali była zbyt wysoka.
W drugiej połowie na murawie pojawił się również Marc Gual, były napastnik Legii Warszawa. Hiszpan jednak nie zdołał odmienić losów spotkania, dając jedynie przeciętną zmianę, która nie wpłynęła na przebieg meczu. Nie stworzył żadnej dogodnej sytuacji bramkowej, co tylko potwierdziło dominację Porto w tym spotkaniu.

