ORLEN Wisła Płock w inauguracyjnej kolejce EHF Champions League sprawiła swoim kibicom ogromną radość. Nafciarze sięgnęli po komplet punktów w starciu z OTP Bank–PICK Szeged, wygrywając na wyjeździe 34:33. Spotkanie rozgrywane w węgierskiej PICK Arenie dostarczyło ogromnych emocji i trzymało w napięciu do ostatnich sekund.

Nerwowo od początku do końca
Od pierwszych minut wiadomo było, że kibice będą świadkami widowiska na najwyższym poziomie. Wynik otworzył Magnus Rod, ale niemal natychmiast odpowiedział Przemysław Krajewski. Obie drużyny punktowały wymiennie – swoje momenty mieli Frimmel, Richardson, Mackovsek czy Serdio.
Nie brakowało także kar i rzutów karnych – już w siódmej minucie na ławkę odesłany został Kalarash, a Richardson pewnie wykorzystał „siódemkę”. Węgrzy często odpowiadali skutecznymi akcjami Sostaricia, a w końcówce połowy błysnął Garciandia. Płocczanie jednak nie dali się zepchnąć do defensywy – Richardson i Fazekas trzymali wynik w ryzach.
Po 30 minutach rywalizacji tablica pokazywała remis 16:16 – rezultat, który idealnie oddawał przebieg pierwszej części gry.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Wisły. Najpierw z karnego trafił Richardson, potem skutecznie dołożył Kosorotov. Nafciarze złapali rytm, a na ich dobre akcje gospodarze odpowiadali głównie za sprawą Frimmela i Sostaricia.
Świetny fragment zaliczył Abel Serdio, który dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Węgrzy nie pozostawali dłużni – Garciandia i Banhidi wciąż podtrzymywali nadzieje PICK Szeged.
Kluczowe okazały się jednak minuty, gdy koncertowo grał Melvyn Richardson. Francuz raz po raz nękał obronę gospodarzy, zdobywając trzy kolejne bramki. W końcówce spotkania, gdy presja rosła, ponownie zachował zimną krew i wykorzystał ważny rzut karny.
Ważne zwycięstwo jedną bramką
Ostatnie minuty to prawdziwy dreszczowiec. Trenerzy obu drużyn korzystali z przerw na żądanie, a kolejne wykluczenia (m.in. Serdio czy Mackovsek) tylko podgrzewały atmosferę.
Na pół minuty przed końcem płocczanie prowadzili jedną bramką i mimo nerwów utrzymali przewagę do końcowej syreny. Ostatecznie Wisła Płock wygrała 34:33, zapisując na swoim koncie pierwsze, niezwykle cenne zwycięstwo w tegorocznej Lidze Mistrzów.
W ekipie mistrzów Polski nie do zatrzymania był Melvyn Richardson, autor aż 12 trafień. Serdio dorzucił 5 goli, a po 3 zdobyli Kosorotov, Fazekas i Janc. Wśród Węgrów najskuteczniejszy okazał się Mario Sostarić (9), a tuż za nim uplasował się Garciandia (7).

