Roony Bardghji przybył do Barcelony jako obiecujący talent, ale jego kariera w katalońskim klubie już napotyka przeszkody. Szwedzki skrzydłowy, który zrobił dobre wrażenie podczas przedsezonowych meczów, nie może obecnie grać w oficjalnych spotkaniach z powodu problemów z rejestracją. Mimo to młody zawodnik zachowuje optymizm i cierpliwie czeka na swoją szansę.

W skrócie:
- Bardghji dobrze zintegrował się z zespołem i zrobił pozytywne wrażenie podczas przedsezonowego tournée w Azji
- Problemy finansowe Barcelony uniemożliwiają rejestrację zawodnika do gry w La Liga
- Hansi Flick jest zadowolony z umiejętności młodego Szweda i liczy na niego w przyszłości
Od wielkiego boomu do czekania w kolejce
Po początkowym entuzjazmie z pierwszych tygodni, aura wokół Roony’ego Bardghji nieco przygasła. Szwedzki skrzydłowy, jeden z trzech transferów dokonanych przez Barcelonę obok Rashforda i Joana Garcii, rozpoczął swoją przygodę z katalońskim klubem bardzo obiecująco. Ta „egzotyczna” inwestycja Deco spełniła marzenia młodego zawodnika, który przybył do klubu zdeterminowany, by przekonać do siebie Hansiego Flicka.
Jak informowaliśmy wcześniej, młody Szwed idealnie wpasował się w atmosferę panującą w Ciutat Esportiva Joan Gamper. Pomimo barier językowych, jego postawa była perfekcyjna, a chęć nauki i przyswajania wiedzy niczym gąbka sprawiły, że szybko zdobył sympatię kolegów z drużyny.
Dobrze dogaduje się zarówno z Rashfordem, Lewandowskim i Szczęsnym, jak i z młodszymi zawodnikami, takimi jak Casadó czy Fermín. Skrzydłowy zaskoczył sztab Flicka nie tylko dobrą formą fizyczną i zrozumieniem gry, ale także swoim nastawieniem emocjonalnym.
Wizytówka z golem na start
Jego debiut podczas azjatyckiego tournée przebiegł idealnie. Zdobył bramkę przeciwko Kobe po doskonałym wykończeniu do dalszego słupka po podaniu od Lewandowskiego. Był to wymarzony start i najlepsza wizytówka pokazująca jego główne zalety na boisku: dynamizm, energia z piłką przy nodze, zdolność do współpracy z kolegami i dobre wykończenie akcji.
Roony wystąpił również w meczach na koreańskiej ziemi, pozostawiając dobre wrażenie. Po powrocie do Barcelony pozostał pod opieką katalońskiego trenera. Klub wyrażał duże zadowolenie z jego występów i zamierzał zatrzymać go w pierwszej drużynie jako zmiennika Lamine na prawej stronie ataku.
Entuzjazm przygasł, ale nie zniknął
W ciągu ostatnich dwóch tygodni opadł jednak nieco entuzjazm wokół Roony’ego, który rozbudził się podczas przedsezonowych przygotowań. W Gamperze zagrał tylko kilka minut i miał niewielki wpływ na grę, a następnie padł „ofiarą” sytuacji ekonomicznej klubu związanej z rejestracją zawodników. Ani on, ani Gerard Martín, ani Szczęsny nie mogli zostać zarejestrowani na ligowy debiut na Majorce. W przypadku Bardghjiego wygląda na to, że nie będzie dostępny również na sobotni mecz z Levante.
Pomimo tej sytuacji, według relacji z szatni, Bardghji ani trochę nie zmienił swojego nastawienia ani pozytywnego podejścia. Nadal znajduje się na „chmurce” dzięki możliwości dzielenia szatni z gwiazdami i docenia fakt, że klub czeka, aby zarejestrować go z numerem pierwszego zespołu, a nie rezerw. To sygnał zaufania, jakim został obdarzony. Oczywiście może to doprowadzić do różnych scenariuszy, jeśli nie uda się osiągnąć wymaganego „fair play” finansowego, aby dokończyć wszystkie rejestracje. „Plan B” w postaci Barça Atlètic zawsze będzie dostępny.
Flick pozostaje bardzo zadowolony z tego, co młody zawodnik oferuje i może zaoferować w przyszłości. Potrzebna jest tylko cierpliwość.

