Robert Dobrzycki pół roku temu przejął Widzew Łódź, stając się większościowym udziałowcem klubu. W życie łódzkiej organizacji zaangażowała się również jego żona Sylwia, która objęła funkcję przewodniczącej rady Fundacji Widzewa. Dobrzycka, znana wcześniej z działalności charytatywnej, teraz wspiera klub również na tej płaszczyźnie, jednocześnie silnie przeżywając emocje związane z meczami łódzkiej drużyny.

W skrócie:
- Sylwia Dobrzycka została przewodniczącą rady Fundacji Widzewa i chce rozwijać jej działalność charytatywną
- Żona właściciela Widzewa przyznaje, że pierwszy mecz po przejęciu klubu przez męża był dla niej ogromnym przeżyciem
- Robert Dobrzycki zainwestował w Widzew kilkanaście milionów euro, w tym około 7 mln euro w letnie transfery
Od strategicznego sponsora do właściciela klubu
29 marca Robert Dobrzycki przejął pakiet większościowy Widzewa, nabywając ponad 76 procent udziałów od poprzedniego właściciela, Tomasza Stamirowskiego. Choć oficjalna kwota transakcji nie została ujawniona, nieoficjalne doniesienia mówią o 42 milionach złotych, w których zawarte było 13,4 mln zł na dokapitalizowanie spółki. Dodatkowo, podczas letniego okna transferowego, nowy właściciel wyłożył około 7 milionów euro na wzmocnienia drużyny.
Zaangażowanie Dobrzyckiego w Widzew nie zaczęło się jednak od razu od przejęcia klubu. Jego firma Panattoni najpierw sponsorowała akademię, by później zostać sponsorem strategicznym klubu. Dopiero po tym przyszła decyzja o przejęciu większościowego pakietu udziałów.
Fundacja i rodzinne emocje na meczach
Sylwia Dobrzycka, która wraz z Omeną Mensah założyła konsorcjum filantropijne, teraz swoje doświadczenie w działalności charytatywnej przenosi na grunt Widzewa. Jako przewodnicząca rady Fundacji Widzewa, ma jasną wizję działań.
Jestem osobą bardzo wrażliwą, więc chyba ta moja działalność bierze się z braku zgody na pewne rzeczy i dlatego chciałabym też trochę zmieniać świat. Zresztą każdy może zmienić przestrzeń wokół siebie i każdy może działać. Jako fundacja będziemy robić duże rzeczy, a także promować filantropię i pokazywać, że każdy ma wpływ na kogoś – mówi żona właściciela Widzewa.
Szczególną uwagę chce poświęcić promocji aktywności fizycznej. – Bardzo chciałabym promować aktywność fizyczną, bo jest odpowiedzią na wiele problemów, z którymi zmaga się społeczność. Reguluje emocje i napięcia, a także wzmaga nasze poczucie wartości. Chodzi mi nie tylko o dzieci, ale całe rodziny i seniorów – podkreśla Dobrzycka.
Żona właściciela Widzewa nie ukrywa, że przejęcie klubu przez męża zmieniło również jej podejście do meczów. – Teraz emocje są jednak inne, kiedy mąż został właścicielem i na pewno inaczej przeżywamy te mecze. Cieszę się, że tak się zaangażował i stał się częścią tego klubu – przyznaje.
Pierwszy mecz po przejęciu klubu był dla niej szczególnie emocjonalny. – Ten pierwszy mocno przeżywałam, najpierw dwa dni nie spałam przed meczem. A po spotkaniu też nie mogłam usnąć – wspomina mecz z Lechią Gdańsk rozegrany w Łodzi.
Źródło: interia.pl


Absolutnie popieram z tym, że człowiek zawsze sobie poradzi, lub dostanie pomoc od drugiej Człowieka, gorzej natomiast ze zwierzętami, także tymi dzikimi, które mają coraz mniej przestrzeni do życia ,jest ich coraz mniej i są mordowane dla przyjemności przez zwyrodnialców zwanych myśliwymi. W tym temacie poprzez sport można zrobić wiele DOBREGO DLA WSZYSTKICH . Życie jest jedno. ZDROWIA I POCZUCIA SPELNIENIA ZA CZYSTE SERCE I CHĘĆ POMAGANIA SŁABSZYM 🌼