Aurélien Tchouaméni przechodzi prawdziwą metamorfozę w Realu Madryt. Po trudnym okresie z gwizdami kibiców na Bernabéu, francuski pomocnik pokazuje zupełnie nowe oblicze pod wodzą Xabiego Alonso. Mecz z Oviedo w pełni udowodnił, dlaczego trener nazywa go „fundamentalnym filarem” zespołu.

W skrócie:
- Tchouaméni zdominował mecz z Oviedo, wygrywając 9 z 11 pojedynków i wykonując 5 przechwytów
- Francuski pomocnik stał się kluczowym elementem nowej taktyki Xabiego Alonso opartej na wysokim pressingu
- Od stycznia, kiedy usłyszał gwizdy na Bernabéu, piłkarz przeszedł spektakularną przemianę, a pod wodzą nowego trenera wykonał „przepaścisty skok”
Od gwizdów do owacji – droga Tchouaméniego na szczyt
Czasem wystarczy jeden moment, żeby wszystko się zmieniło. Dla Aurélien Tchouaméniego tym momentem były styczniowe gwizdy na Santiago Bernabéu. Kibiców Realu frustrował jego styl gry, brak zaangażowania, ta słynna „abulia” – hiszpańskie określenie na apatię i brak woli działania.
Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Od tamtego momentu 25-letni Francuz rozpoczął prawdziwą metamorfozę. Już pod koniec ery Ancelottiego było widać poprawę, ale to co dzieje się pod wodzą Xabiego Alonso to zupełnie inny poziom. Wystarczy spojrzeć na statystyki z meczu przeciwko Oviedo – 9 wygranych pojedynków z 11, 5 przechwytów, 6 odzyskanych piłek. To nie są liczby gracza, który gra na pół gwizdka.
Tchouaméni jako motor nowego Realu
Xabi Alonso przywiózł do Madrytu swoją filozofię – agresywny pressing, szybkie odzyskiwanie piłki, nieustanna aktywność. I kto stał się głównym wykonawcą tych założeń? Właśnie Tchouaméni. W meczu z Oviedo wykonał aż 15 interwencji w ostatniej tercji boiska. To oznacza, że praktycznie co drugi atak rywali kończył się na francuskim pomocniku.
„Staramy się odzyskiwać piłkę na połowie przeciwnika. Kiedy odzyskamy ją tam, znacznie łatwiej jest strzelić gola” – tłumaczył po meczu Tchouaméni.
Proste słowa, ale kryje się za nimi całkowicie nowe podejście do gry. Ten sam zawodnik, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się zagubiony, teraz dyktuje tempo gry całego zespołu.
Najlepiej pokazuje to akcja prowadząca do pierwszego gola. Oviedo odzyskuje piłkę, próbuje rozpocząć kontratak, ale Tchouaméni nie pozwala piłce przejść przez środek pola. Chirurgicznie precyzyjny odbiór, szybkie podanie i Real już atakuje. To właśnie ta gra, o której marzy Xabi Alonso.
Niezastąpiony element układanki
Liczby nie kłamią. Tchouaméni był liderem Realu w pojedynkach powietrznych (3 z 4), przechwytach (5) i drugim zawodnikiem pod względem odzyskanych piłek (6). Dodatkowo wykonał 90 interwencji i zaliczył 70 celnych podań z 75 prób. Dla porównania – to znacznie lepsze statystyki niż jego średnia z dwóch poprzednich sezonów.
Ale może najlepiej pokazuje jego znaczenie fakt, że został sfaulowany 3 razy – więcej niż ktokolwiek inny w drużynie. Przeciwnicy wiedzą, że żeby zatrzymać Real, muszą zatrzymać Tchouaméniego. To sprawia, że stał się głównym celem faulów, co paradoksalnie potwierdza jego rosnącą rolę w zespole.
Xabi Alonso nie ma wątpliwości – Tchouaméni gra wszystko. Dwa mecze ligowe, oba w pełnym wymiarze czasowym. Podczas gdy trener rotuje składem, francuski pomocnik pozostaje nietykalny. Jedyny raz, gdy opuścił boisko przed czasem, to w sparingu z Tirolem, żeby zrobić miejsce dla Alaby, który potrzebował minut do złapania rytmu.

