Lionel Messi po raz kolejny udowodnił swoją klasę, prowadząc Inter Miami do zwycięstwa 3:1 nad D.C. United. Argentyńczyk, mimo 38 lat na karku, zdobył dwie bramki i zaliczył asystę, dając swojej drużynie pierwszą serię zwycięstw w MLS od lipca. Mecz nie był jednak spacerkiem dla ekipy Javiera Mascherano, gdyż zespół z Waszyngtonu postawił zacięty opór.

W skrócie:
- Messi zaliczył komplet – dwie bramki i asystę w zwycięstwie 3:1 nad D.C. United
- Christian Benteke strzelił gola kontaktowego dla gości i celebrował w stylu LeBrona Jamesa
- Inter Miami pozostaje na 5. miejscu w Konferencji Wschodniej, mając 8 punktów straty do liderującej Philadelphia Union, ale 3 mecze rozegrane mniej
Klasa mistrzowska mimo upływu lat
Po imponującym zwycięstwie nad Seattle Sounders w środku tygodnia, kibice Inter Miami oczekiwali łatwej przeprawy z zajmującym 14. miejsce w Konferencji Wschodniej D.C. United. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana. Podopieczni René Weilera, wypoczęci po tygodniowej przerwie, wyszli na boisko zorganizowani i zdyscyplinowani taktycznie, skutecznie zamykając przestrzenie, w których lubią operować gracze z Miami.
Przełamanie defensywy rywali wymagało kreatywności, którą – jak zwykle – zapewnił Messi. W 35. minucie Argentyńczyk dostrzegł szarżującego 35 metrów przed nim Tadeo Allende i posłał precyzyjne długie podanie. 27-latek wykończył akcję z łatwością, dając gospodarzom prowadzenie 1:0. Dla Messiego, którego legenda została zbudowana na filozofii tiki-taki i krótkich, precyzyjnych podaniach, było to nietypowe rozwiązanie, ale doskonale sprawdziło się wobec defensywnego ustawienia United.
Benteke daje nadzieję, Messi ją odbiera
D.C. United odpowiedziało już na początku drugiej połowy. W 52. minucie Christian Benteke popisał się efektownym szczupakiem, pokonując bramkarza Miami i celebrując trafienie gestem charakterystycznym dla koszykarza LeBrona Jamesa. Goście poczuli krew i ruszyli do ataków, jednak Herons znaleźli odpowiedź w 66. minucie.
Jordi Alba i Messi rozegrali klasyczną kombinację, po której Argentyńczyk znalazł się sam na sam z bramkarzem i pewnym strzałem pokonał Luisa Barrazę. Miami mogło przypieczętować zwycięstwo kilka minut później, gdy sędzia podyktował rzut karny po faulu bramkarza na rezerwowym Mateo Silvetti. Messi przekazał jednak wykonanie jedenastki nastolatkowi, który trafił w poprzeczkę.
W końcówce spotkania rozegrał się prawdziwy thriller. Gospodarze uniknęli podyktowania rzutu karnego, gdy Baltasar Rodríguez został ukarany żółtą kartką tuż przed polem karnym. Na 10 minut przed końcem Messi rozstrzygnął losy meczu efektowną akcją – minął trzech obrońców, oddał strzał, a po jego obronie dobił piłkę do siatki po podaniu od Sergio Busquetsa. D.C. United zdołało jeszcze zdobyć bramkę w doliczonym czasie gry za sprawą Jacoba Murrella, ale było już za późno na odwrócenie losów spotkania.
Dzięki zwycięstwu zespół Javiera Mascherano utrzymał 5. miejsce w Konferencji Wschodniej. Miami traci 8 punktów do liderującej Philadelphia Union, ale ma trzy mecze rozegrane mniej, co daje im szansę na znaczący awans w tabeli.

