Z pozoru zwykłe sobotnie spotkanie piłkarskie w australijskim Jerrabomberra zamieniło się w nietypową historię przyrodniczą. Wszystko przez małego przedstawiciela lokalnej fauny – Masked Lapwing, który postanowił złożyć jajko dokładnie w samym środku boiska.

Z centrum gry do centrum uwagi
Na sztucznej murawie kompleksu sportowego, oddalonego zaledwie 20 minut od Canberry, odkryto jedno samotne jajko. Zgodnie z zaleceniami ekologów boisko natychmiast zamknięto, a piłkarzy przeniesiono na sąsiednie obiekty. Choć sytuacja mogła wydawać się zabawna, decyzja miała poważne podstawy – gatunek ten jest chroniony, a każde naruszenie gniazda mogłoby zakończyć się porzuceniem potomstwa przez ptaki.
Rada Regionalna Queanbeyan-Palerang potwierdziła zdarzenie i podjęła konsultacje z Wildcare, organizacją zajmującą się opieką nad rodzimymi zwierzętami. Eksperci zalecili, by jajka nie ruszać, co oznacza, że boisko może pozostać nieczynne nawet przez 28 dni – tyle trwa okres inkubacji.
– Musimy działać odpowiedzialnie, chroniąc gatunki rodzime. Jeżeli konieczne będzie przeniesienie jajka, zrobią to wyłącznie specjaliści i dopiero po uzyskaniu stosownych zgód – zaznaczył rzecznik rady.
Nie tylko 28 dni przerwy
Na tym jednak kłopoty się nie kończą. Jak podkreślają przedstawiciele Wildcare, czajki często pozostają w miejscu lęgu jeszcze długo po wykluciu piskląt. To oznacza, że zawodnicy mogą nie wrócić na boisko nawet przez kilka miesięcy.
– Miejsca lęgowe nie mogą być niepokojone. W przeciwnym razie ptaki porzucą młode – ostrzegli przyrodnicy.
Eksperci z Birdlife Australia przypominają, że czajka płatkolica niejednokrotnie lokowała swoje jaja na terenach sportowych, a nawet na dachach budynków. Oboje rodzice dzielą się obowiązkami podczas wysiadywania i późniejszej opieki nad młodymi, co sprawia, że raz wybrane miejsce staje się dla nich szczególnie ważne.

