Conor McGregor, były mistrz UFC w dwóch kategoriach wagowych, zapowiedział swój powrót do oktagonu podczas przyszłorocznej gali UFC White House. Irlandczyk nie walczył od 2021 roku, ale jego potencjalne starcie z Michaelem Chandlerem spotkało się z ostrą krytyką ze strony legendy UFC, Matta Browna. Doświadczony zawodnik określił planowaną walkę jako „kompletnie bez znaczenia” z perspektywy sportowej.

W skrócie:
- Conor McGregor (37 lat) nie walczył od porażki z Dustinem Poirierem w 2021 roku i zapowiada powrót na gali UFC White House w czerwcu przyszłego roku
- Matt Brown, były zawodnik UFC wagi półśredniej, określił potencjalną walkę McGregora z Chandlerem jako „kompletnie bez znaczenia”
Legenda UFC miażdży pomysł powrotu McGregora
Matt Brown, były zawodnik UFC wagi półśredniej, nie przebierał w słowach komentując potencjalny powrót Conora McGregora do oktagonu. W rozmowie z MMA Fighting stwierdził wprost:
„Michael Chandler i Conor McGregor to kompletnie nieistotna walka. Prawda? Nie ma w niej żadnego znaczenia. Nie robi nic poza tym, że może sprzedaje bilety.”
Brown zwrócił uwagę, że gala UFC White House, planowana na czerwiec przyszłego roku, powinna oferować kibicom pojedynki o rzeczywistym znaczeniu sportowym. Jego zdaniem, znacznie bardziej wartościową walką byłoby starcie Jona Jonesa z Tomem Aspinallem, zakładając, że ten drugi pokona Cirylla Gane’a.
„Dla nas, hardkorowych, długoterminowych, poważnych fanów, to nie wzbudza we mnie żadnego zainteresowania. Jon Jones walczący, szczególnie z Tomem Aspinallem, to już jest interesujące” – dodał Brown, podkreślając różnicę między widowiskiem a faktyczną rywalizacją sportową.
McGregor wciąż wierzy w swój wielki powrót
Mimo krytyki, Conor McGregor pozostaje pewny siebie. Irlandczyk, który niedawno wycofał się z wyścigu o prezydenturę Irlandii, skupia się teraz na powrocie do UFC. 37-letni zawodnik nie walczył od 2021 roku, kiedy doznał porażki z Dustinem Poirierem. Miał zmierzyć się z Michaelem Chandlerem w zeszłym roku po ich wspólnym udziale w programie The Ultimate Fighter, jednak wycofał się z pojedynku z powodu kontuzji odniesionej podczas treningów.
Brown przyznaje jednak, że ze względu na wyjątkowość wydarzenia w Białym Domu, UFC prawdopodobnie postawi na widowiskowość kosztem sportowego znaczenia walk. „Biorąc pod uwagę, że to prawdopodobnie jedyna taka okazja w życiu, pójdą raczej w kierunku widowiska” – stwierdził Brown. „Chcą, żeby to była największa, najbardziej pamiętna gala w historii, i myślę, że mogę to zaakceptować. Trzeba oddać szacunek tam, gdzie się należy – Conor doprowadził UFC do miejsca, w którym jest obecnie.„
Czy McGregor ma jeszcze coś do udowodnienia?
Chociaż powrót McGregora z pewnością przyciągnie miliony widzów, wielu ekspertów i fanów zastanawia się, czy Irlandczyk ma jeszcze coś do udowodnienia w oktagonie. Po trzech porażkach w ostatnich czterech walkach (dwie z Poirierem i jedna z Khabibem Nurmagomedovem), jego pozycja sportowa znacząco spadła.
Co więcej, wiek (37 lat) i długa przerwa od walk (ponad 4 lata) stawiają pod znakiem zapytania jego szanse na powrót do dawnej formy. Mimo to, „The Notorious” wciąż pozostaje największą gwiazdą UFC pod względem rozpoznawalności i przychodów z pay-per-view.
Niezależnie od sportowego znaczenia, potencjalna walka McGregora na gali White House z pewnością stanie się globalnym wydarzeniem medialnym. Pytanie tylko, czy będzie to kolejny rozdział w legendarnej karierze Irlandczyka, czy jedynie próba zmonetyzowania jego gwiazdy, która sportowo już przygasła.

