Karim Benzema nie pozostawia złudzeń – Kylian Mbappe potrzebuje wsparcia w Realu Madryt. Legendarny napastnik Królewskich i reprezentacji Francji docenia formę swojego rodaka, ale jednocześnie apeluje do pozostałych gwiazd drużyny o większe zaangażowanie. Choć Mbappe strzela jak na zawołanie, sam nie wygra najważniejszych trofeów, a nadchodzące starcia z gigantami Europy będą prawdziwym testem dla całego zespołu.

W skrócie:
- Mbappe zdobył już 18 goli w 16 meczach tego sezonu, ale według Benzemy to za mało, by wygrać Ligę Mistrzów
- Benzema wzywa Viniciusa Jr i innych graczy do lepszej komunikacji i kombinacji z francuskim napastnikiem
- Jude Bellingham powoli odzyskuje formę strzelecką, ale musi się bardziej skupić w kluczowych momentach
Samotny wojownik w białych barwach
Kylian Mbappe przyszedł do Realu Madryt z ogromną pompą i od pierwszych meczów pokazuje, że transferowe miliony wydano nie bez powodu. Osiemnaście bramek w szesnastu spotkaniach to statystyka godna najlepszych napastników w historii klubu. Francuz niemal w pojedynkę dźwiga ofensywę Los Blancos pod wodzą najpierw Carlo Ancelottiego, a następnie Xabiego Alonso. Ale czy to wystarczy?
Karim Benzema, który sam przez lata był motorem napędowym Realu i zdobył dla klubu 354 gole w 648 meczach, doskonale wie, że indywidualna klasa to za mało. „Mbappe jest znacznie lepszy w tym sezonie; strzelanie goli nie jest dla niego niczym nowym” – mówi Benzema. „Robił to w PSG, a w Realu Madryt zdobędzie ich jeszcze więcej. Oczekujemy od Kyliana, że gdy dostanie szansę, wykorzysta ją. Tak właśnie działa Real Madryt.”
Słowa byłego napastnika brzmią jak ostrzeżenie dla reszty kadry. Wielkie mecze z Atletico Madryt czy Liverpoolem wymagają czegoś więcej niż tylko jednego błyskotliwego zawodnika. Zespoły, które grają defensywnie i czekają na kontry, trzeba rozbijać wspólnym wysiłkiem, a nie solowymi akcjami.
Vinicius, Rodrygo, Bellingham – czas na rozmowę
Benzema nie owija w bawełnę, gdy mówi o konieczności lepszej współpracy między gwiazdami Realu. „Musi się łączyć z Vinim Jr. Real Madryt czeka na Mbappe w tych momentach, by przynieść do domu Ligę Mistrzów. Myślę, że może to zrobić z innymi zawodnikami. Nie może zrobić tego sam. Potrzebuje Viniego Jr, innych graczy… tak po prostu jest” – podkreśla.
To nie tylko kwestia taktyki, ale przede wszystkim komunikacji na boisku. Vinicius Junior, Rodrygo (choć ten gra coraz rzadziej) i Jude Bellingham muszą znaleźć wspólny język. Benzema wprost stwierdza: „Muszą rozmawiać. Jeden jest po to, by strzelać gole, drugi by asystować.”
Real Madryt po ubiegłorocznym rozczarowaniu, gdy nie zdobył żadnego wielkiego trofeum, celuje w komplet najważniejszych pucharów. Ale aby to osiągnąć, cała ofensywa musi funkcjonować jak dobrze naoliwiona maszyna. Mbappe może być tym, który wciska spust, ale amunicję muszą dostarczać koledzy.
Bellingham – powrót do formy czy ciągle za mało?
Jude Bellingham to osobny temat. Angielski pomocnik po kontuzji barku i zmianie taktycznej pod wodzą Alonso powoli odzyskuje rytm. Od połowy września zaliczył trzy bramki, w tym kluczowego gola przeciwko Juventusowi w Lidze Mistrzów, oraz jedną asystę. To obiecujące sygnały, ale Benzema uważa, że to wciąż za mało.
„Nie będziemy mówić Bellinghamowi, żeby strzelał gole, bo to jest praca Mbappe, ani żeby był dziesiątką, bo to rola Bellinghama. Muszą rozmawiać. Teraz jest lepiej, ale musi się bardziej skupić w tych momentach, gdy Real Madryt go potrzebuje, bo ma wszystko, czego potrzeba, żeby to zrobić” – radzi były król strzelców Królewskich.
Bellingham ma talent, ma wizję gry i coraz lepiej czuje się w nowej roli. Problem w tym, że w najważniejszych meczach Real potrzebuje od niego czegoś ekstra – tego magicznego zagrania, które zmieni losy spotkania. Czy dwudziestojednolatek udźwignie ten ciężar? Benzema wierzy, że tak, ale tylko jeśli będzie lepiej współpracował z Mbappe i Viniciusem.

