Real Madryt nie kryje oburzenia po meczu z Mallorcą, w którym anulowano aż trzy bramki „Królewskich”. Szczególnie kontrowersyjne są dwie z nich – gol Mbappé odgwizdany za minimalny spalony oraz trafienie Gülera anulowane za zagranie ręką, które według ekspertów nie miało bezpośredniego wpływu na zdobycie bramki. Władze klubu ze stolicy Hiszpanii uważają, że to potwierdzenie ich obaw dotyczących Komitetu Technicznego Sędziów, mimo niedawnych zmian w jego strukturach.

W skrócie:
- Real Madryt jest wściekły po anulowaniu trzech bramek w meczu z Mallorcą, szczególnie w przypadku goli Mbappé i Gülera
- Klub uważa, że zmiany w hiszpańskim Komitecie Technicznym Sędziów są jedynie kosmetyczne, dopóki pozostają w nim osoby z „ery Negreiry”
- W Realu panuje przekonanie, że nawet półautomatyczny system spalonego daje margines na interpretację na niekorzyść klubu
Kontrowersje z Majorki rozpalają emocje w Madrycie
Sobotni mecz z Mallorcą pozostawił w Madrycie mieszane uczucia. Z jednej strony klub czuje się oszukany przez decyzje sędziowskie, z drugiej – paradoksalnie – utwierdzony w swoich przekonaniach na temat stanu hiszpańskiego sędziowania. Największe kontrowersje wzbudziły dwie anulowane bramki. Pierwsza to gol Mbappé, który został odgwizdany jako spalony po tym, jak technologia półautomatyczna wykazała, że napastnik był na pozycji spalonej o zaledwie kilka centymetrów – chodziło o fragment ramienia i głowy.
Jeszcze większe emocje wzbudził anulowany gol Gülera. Sędzia Sánchez Martínez dopatrzył się zagrania ręką, które miało bezpośrednio poprzedzać zdobycie bramki. Problem w tym, że między kontaktem piłki z ręką a samym golem doszło do obrony bramkarza Leo Romána i ponownego strzału tureckiego pomocnika. Według eksperta sędziowskiego Iturralde Gonzáleza, który wypowiadał się dla AS i radia Cadena SER, była to błędna decyzja, niezgodna z przepisami i oficjalnymi wytycznymi dotyczącymi interpretacji tej reguły.
„Matrix w La Liga” – Real nie wierzy w reformę sędziowania
W Valdebebas (centrum treningowym Realu) panuje przekonanie, że zmiany w Komitecie Technicznym Sędziów, w tym odejście Mediny Cantalejo i Closa Gómeza oraz objęcie stanowiska przez nowego przewodniczącego Frana Soto, mają charakter wyłącznie kosmetyczny. Według klubu, dopóki w strukturach komitetu pozostają sędziowie z „ery Negreiry” – jak Fernández Borbalán (Dyrektor Techniczny) czy Prieto Iglesias (Dyrektor VAR) – Real nie będzie czuł się bezpiecznie.
Co ciekawe, nawet w kwestii półautomatycznego systemu spalonego, który miał wyeliminować kontrowersje, w Madrycie panuje przekonanie, że wciąż istnieje pole do manipulacji. W klubie zauważają, że na ostatnim Mundialu piłka zawierała chip, który automatycznie wysyłał sygnał w momencie kontaktu, całkowicie eliminując czynnik ludzki. W La Liga takiego rozwiązania jeszcze nie ma, co zdaniem Realu stwarza margines do interpretacji na niekorzyść „Królewskich”.
Frustrację w klubie najlepiej podsumował komentarz z klubowej telewizji Real Madrid TV: „W Matrixie mecz zakończył się wynikiem 2-1, ale w prawdziwym świecie było 5-1„.
Napięcia narastają mimo zmiany władz w hiszpańskim sędziostwie
Sprawa kontrowersyjnych decyzji z meczu z Mallorcą wpisuje się w szerszy kontekst napięć między Realem Madryt a hiszpańskimi organami sędziowskimi. Klub od dłuższego czasu sygnalizuje brak zaufania do instytucji, która jego zdaniem nie przeprowadziła wystarczającego oczyszczenia po aferze z udziałem byłego wiceprzewodniczącego komitetu sędziowskiego, José Maríi Negreiry.
W Madrycie istnieje przekonanie, że mimo oficjalnych zmian personalnych, stare struktury i powiązania wciąż funkcjonują, co może wpływać na decyzje podejmowane na boisku. Sobotni mecz tylko utwierdził władze klubu w tym przekonaniu, a wypowiedź o „Matrixie” sugeruje, że w klubie panuje poczucie funkcjonowania w równoległej rzeczywistości sędziowskiej, innej niż ta, którą widzą kibice.

