Rozpędzona na wszystkich frontach maszyna Xaviego Sabate kontra drużyna, która w tym sezonie upodobała sobie dreszczowce z happy endem. W sobotę, 20 września o godzinie 16:00, ORLEN Wisła Płock w ramach 4. serii ORLEN Superligi zmierzy się na wyjeździe z Energą Bank PBS MMTS Kwidzyn. To starcie dwóch niepokonanych dotąd zespołów, choć o zupełnie innej charakterystyce i historii.

Dwa światy, dwa style
Nafciarze weszli w sezon z impetem godnym finalisty Ligi Mistrzów. Zaledwie trzy dni po kolejnym europejskim zwycięstwie nad HC Zagreb, wracają na krajowe parkiety, gdzie do tej pory nie mieli sobie równych. Dwa mecze i dwa nokauty – 37:27 z Gwardią Opole i 40:18 z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski – mówią same za siebie.
Siłą płocczan jest niezwykle wyrównana i szeroka kadra, w której każdy jest w stanie wziąć na siebie ciężar gry. Podczas gdy w bramce rewelacyjnie spisuje się Wojciech Borucki (55,5% skuteczności), w ataku błyszczą snajper Jakub Szyszko (10 bramek) i reżyser gry Gergo Fazekas (12 asyst). Wisła to walec, który bezlitośnie wykorzystuje każdy błąd rywala.
Po drugiej stronie barykady staje zespół, który swoje mecze zamienia w thrillery. Podopieczni Bartłomieja Jaszki z Kwidzyna mają na koncie dwa zwycięstwa, oba odniesione różnicą zaledwie jednej bramki! Najpierw po rzutach karnych pokonali Piotrkowianina (29:28), a następnie wyszarpali wygraną z Zagłębiem Lubin (34:33).
To pokazuje niezwykły hart ducha i odporność psychiczną zespołu, w którym pierwsze skrzypce grają skuteczny Jovan Milicević (13 trafień) i kreatywny Konrad Pilitowski (12 asyst). MMTS może nie dysponuje taką siłą ognia jak Wisła, ale udowodnił, że w nerwowych końcówkach czuje się jak ryba w wodzie.
Brutalna historia dla MMTS-u
Mimo że obie drużyny przystępują do meczu z kompletem zwycięstw, historia jest dla gospodarzy bezlitosna. Statystyki pokazują absolutną dominację Wisły, która wygrała 45 z 51 dotychczasowych pojedynków. Co więcej, MMTS czeka na zwycięstwo nad Nafciarzami od… 2012 roku! Ostatnie sezony tylko pogłębiły tę różnicę, o czym świadczą zeszłoroczne wyniki – 30:21 w Kwidzynie i 37:19 w Płocku.
Czy w sobotę będziemy świadkami przełamania? Sami zawodnicy Wisły tonują nastroje i przestrzegają przed lekceważeniem rywala.
– Kwidzyn to wymagający rywal, znany z bardzo solidnej i twardej obrony, więc to będzie dla nas cenne doświadczenie – mówi rozgrywający Zoltan Szita. Wtóruje mu skrzydłowy Marcel Sroczyk: – Nie jest to nigdy wygodny rywal, tym bardziej, kiedy gra na swoim terenie. Na pewno będziemy chcieli podtrzymać bardzo dobrą formę.


