Martin Lewandowski, po blisko półrocznej nieobecności w przestrzeni medialnej, przerwał milczenie, by odnieść się do plotek o kryzysie w KSW oraz ujawnić kulisy walki o przetrwanie organizacji. Włodarz federacji zapowiada radykalne zmiany wizerunkowe, odcinając się od patologicznych wzorców promujących agresję słowną.

„To by był kaput”. KSW o krok od finansowej przepaści
Współwłaściciel KSW przyznaje, że jego medialna absencja, trwająca od końcówki czerwca bieżącego roku, była formą świadomego „detoksu” i odpoczynku od konieczności ciągłego tłumaczenia się z działań biznesowych. W rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem Lewandowski ujawnił, że w ciągu dwudziestu lat istnienia marki federacja mierzyła się z kryzysami, które mogły doprowadzić do jej całkowitego zniknięcia z rynku. Jeden z takich momentów był na tyle poważny, że groził współwłaścicielowi całkowitą katastrofą finansową:
„Na przestrzeni tych 20 lat były naprawdę kryzysy. Był jeden taki, który – nie chcę specjalnie teraz poświęcać czasu, bo trzeba by było dużo powiedzieć o kontekście – który naprawdę prawie nas skasował z rynku”.
Obecnie sytuacja materialna organizacji pozwala jednak na zmianę priorytetów. Lewandowski podkreśla, że po dwóch dekadach działalności jego motywacją przestał być wyłącznie zysk. Jak zaznacza, zbudowana przez niego „materialna scheda” daje mu luksus wybierania projektów, które nie muszą być intratne, ale niosą ze sobą wartość edukacyjną dla młodzieży. Szef KSW deklaruje chęć dzielenia się doświadczeniem i budowania trwałych fundamentów sportowych, co stawia ponad doraźny interes finansowy wynikający z tabelek w Excelu.
Extra Fight zamiast „szamba” i profesjonalizm za duże pieniądze
Istotnym punktem strategii odświeżenia wizerunku KSW jest zmiana nazewnictwa walk, które dotychczas kojarzono z formatem freak fight. Lewandowski dystansuje się od wydarzeń opartych na wulgarnych wyzwiskach i atakach na bliskich zawodników, określając takie zjawiska mianem „najgorszego szamba”. Aby odseparować sportową jakość KSW od patologicznych wzorców, wprowadził termin „Extra Fight”. Ma on sugerować coś dodatkowego i ekscytującego, pozbawionego jednak agresji pozasportowej, rzucania butelkami czy obrażania rodzin.
„W momencie, kiedy przyszedł czas, kiedy te freak fighty kojarzą się już z najgorszym szambem, to podjąłem kilka miesięcy temu taką inicjatywę, żeby to nazwać inaczej. Teraz to nazywamy 'Extra Fight’. Czyli 'ekstra’, że coś dodatkowego i 'ekstra’ jako pewien dodatek, coś ekscytującego”.
Elementem tej nowej drogi jest między innymi zakontraktowanie Piotra Liska. Choć Lewandowski nie ukrywa, że sprowadzenie lekkoatlety wiązało się z koniecznością wypłacenia poważnych kwot, widzi w tym głębszy sens. Wysokie wynagrodzenie ma rekompensować sportowcowi stratę finansowania z PZLA, jednak kluczowym argumentem był dla szefa KSW profesjonalizm zawodnika.
Według relacji trenera, Lisek wykazuje się nadzwyczajnym etosem pracy, co Lewandowski podsumowuje stwierdzeniem, że zawodnik po prostu „zapierdziela jak zawodowiec”.
Całą rozmowę z Martinem Lewandowskim można obejrzeć tutaj:

