Wisła Kraków kontynuuje zwycięską passę w Betclic 1. Lidze, a wysokie zwycięstwo ze Zniczem Pruszków (7:0) tylko podkreśliło dominację zespołu na starcie sezonu. W takich chwilach łatwo o przesadny entuzjazm i „odlot” w stronę marzeń o szybkim powrocie do Ekstraklasy. Trener Mariusz Jop stara się jednak tonować nastroje i jasno przypomina drużynie: kluczem pozostaje pokora.

Wisła w gazie, ale trener studzi emocje
– Myślę, że jesteśmy bardzo pokorni. Zarówno sztab, jak i drużyna. Nie ma mowy o „odlatywaniu”. Mocno stąpamy po ziemi. Następne spotkania są kolejnymi etapami na naszej drodze – mówi szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
Wisła po sześciu kolejkach może pochwalić się kompletem zwycięstw i pozycją lidera. Tak imponujący początek sezonu wzbudza euforię wśród kibiców, lecz Jop nie pozwala zawodnikom zatracić się w atmosferze świętowania. Jak sam podkreśla, w piłce nożnej równie łatwo popaść w przesadne zachwyty, co w skrajną krytykę.
– Po zwycięstwach pojawia się duża euforia, a po porażkach – skrajnie w drugą stronę. Trzeba ten balans trzymać. Mam szczęście pracować z grupą ludzi, którzy są świadomi, że to konsekwencja i codzienna praca są fundamentem sukcesu – podkreśla trener.
Przygotowania do starcia ze Śląskiem
Wysoka wygrana nad Zniczem była sygnałem dla całej ligi, że Wisła jest w formie. Kolejny rywal, Śląsk Wrocław, to zespół z wyższej półki, dlatego dla krakowian będzie to ważny sprawdzian charakteru. Jop widzi jednak w takich wyzwaniach szansę na rozwój drużyny.
– Każdy kolejny mecz to etap na naszej drodze. Skupiamy się na tym, by przygotować się najlepiej, jak potrafimy – dodaje.
Ważnym elementem, który buduje atmosferę w drużynie, jest także obecność kibiców. Wisła mogła liczyć na wsparcie w Pruszkowie, co Jop uznaje za powrót do normalności.
– Cieszę się, że kibice mogli wejść na stadion i być z nami. To dla nas ważne, bo czujemy ich obecność – zaznacza.

