Todd Boehly kontynuuje swoją strategię wielkich zmian w Chelsea. Londyński klub przeprowadza ogromną operację sprzedaży zawodników, która już przyniosła ponad 170 milionów euro. Rozpoczęta od transferów Joãa Felixa, Kepy, Petrovicia i Madueke’a, „operacja wyjście” może objąć jeszcze 15 kolejnych piłkarzy. Mimo że Chelsea wydała ponad 1,6 miliarda euro na zakupy od 2022 roku, klub skutecznie radzi sobie z wymogami Finansowego Fair Play Premier League właśnie dzięki umiejętnemu sprzedawaniu zawodników.

W skrócie:
- Chelsea już zarobiła ponad 170 milionów euro na sprzedaży zawodników, a to dopiero początek letniego okna transferowego
- W składzie The Blues znajduje się aż 17 napastników, większość z nich zostanie sprzedana lub wypożyczona
- Enzo Maresca będzie miał w dyspozycji ponad 40 zawodników przed rozpoczęciem przygotowań, ale około 15 z nich opuści klub przed startem sezonu
Finansowa żonglerka Boehly’ego przynosi efekty
Jeśli przyjście Enzo Maresci na Stamford Bridge w zeszłym sezonie wywołało finansowe trzęsienie ziemi w Chelsea, to letnie okno transferowe 2025 roku zapowiada się równie burzliwie. Aby móc kupować – a Chelsea robiła to wyjątkowo hojnie w ostatnich latach – trzeba też sprzedawać. I właśnie umiejętność pozbywania się wielu piłkarzy za pokaźne sumy jest jednym z kluczowych elementów, które pozwoliły londyńskiemu klubowi z łatwością spełnić wymogi Finansowego Fair Play Premier League, choć wielu obserwatorom trudno w to uwierzyć.
The Blues pozyskali ponad 50 zawodników w ostatnich siedmiu okienkach transferowych, ale równocześnie potrafili skutecznie sprzedawać tych, którzy albo nie pasowali do wizji klubu, albo otrzymali oferty nie do odrzucenia. Wystarczy wspomnieć przypadek Kaia Havertza i 75 milionów euro, które Arsenal zapłacił za niemieckiego pomocnika. W sezonie 2023/2024 Chelsea zarobiła na sprzedaży ponad 280 milionów euro, a w niedawno zakończonym sezonie 2024/2025 kwota ta wyniosła 239 milionów. Wszystko wskazuje na to, że tego lata trend będzie kontynuowany.
Na tym etapie letniego okna transferowego kilku zawodników, którzy nie znajdowali się w planach Maresci, już opuściło zachodni Londyn. Kepa Arrizabalaga (Arsenal), Djordje Petrovic (Bournemouth), Noni Madueke (Arsenal) i João Félix (Al Nassr) przynieśli Chelsea, wliczając kwoty stałe i zmienne, ponad 90 milionów euro. Do tego dochodzą mniej znane, ale równie istotne transfery, jak sprzedaż wychowanka akademii Bashira Humphreysa do Burnley za 14 milionów euro czy Mathisa Amougou do Strasbourga za 15 milionów.
Nadmiar napastników do oddania
Jeśli jest jeden obszar, w którym kierownictwo sportowe Chelsea będzie musiało szczególnie się postarać, aby znaleźć nowe kluby dla znacznej liczby piłkarzy, to jest to linia ataku. Po ogłoszeniu transferu Jamiego Bynoe-Gittensa i uwzględniając zawodników, którzy nie polecieli do Stanów Zjednoczonych na Klubowe Mistrzostwa Świata, ale wciąż mają ważne kontrakty z klubem, Enzo Maresca miał do dyspozycji aż 17 napastników! Tak, siedemnastu! Wśród nich znajdują się „transferowalni” Christopher Nkunku, Raheem Sterling czy Armando Broja.
Z nowo zakupionymi Liamem Delapem i João Pedro, którzy udowodnili swoją wartość podczas nowego turnieju FIFA, oraz innymi piłkarzami jak Pedro Neto czy Estevão, których przyszłość na Stamford Bridge jest zagwarantowana, Chelsea nie ma innego wyjścia, jak tylko pozbyć się szeregu zawodników, z których każdy ma swoją własną, szczególną sytuację.
Podczas gdy Sunderland jest bliski wypożyczenia Marca Guiu, dla Nicolasa Jacksona sytuacja znacząco się zmieniła. Senegalczyk, dotychczasowy podstawowy napastnik Chelsea, stracił swoją pozycję w pierwszym składzie, a nawet w rotacji, podczas Klubowych Mistrzostw Świata. Nowe nabytki „zjadły mu kanapkę” i jego przyszłość w Chelsea w sezonie 2025/2026 nie jest w pełni zagwarantowana.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja wspomnianych już Raheema Sterlinga i Armando Broji, a także Davida Datro Fofany i Deivida Washingtona, którzy w ogóle nie są brani pod uwagę przez włoskiego trenera, a ich rozstanie z londyńskim klubem jest tylko kwestią czasu.
Ale rotacje nie ograniczą się tylko do linii ataku. Poza już znanymi wypożyczeniami Kendry’ego Páeza (potwierdzone wypożyczenie), Mike’a Pendersa czy Mathisa Amougou do Strasbourga, klubu „satelitarnego” Chelsea należącego do grupy BlueCo, przewiduje się również znaczne zmiany zarówno na pozycji bramkarza, jak i w obronie oraz pomocy.
Mimo że Enzo Maresca może mieć do dyspozycji ponad 40 zawodników przed rozpoczęciem przygotowań, istnieje duże prawdopodobieństwo, że 15 z nich nie będzie w Cobham, gdy piłka zacznie toczyć się w Premier League. A może być ich nawet więcej. Oznacza to nie tylko, że włoski trener będzie mógł pracować z zespołem stworzonym na jego „obraz i podobieństwo”, ale także, że klubowa kasa, jeśli kierownictwu sportowemu uda się „upchnąć” w najbliższych tygodniach kilkunastu piłkarzy, skorzysta na znaczącym zastrzyku finansowym. Choć są przypadki nie do uratowania, jak Mykhailo Mudryk, szalona inwestycja Todda Boehly’ego zaczyna nabierać sensu.

